Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku

Pozostaniemy jeszcze trochę w klimatach muzealnych 😉 Być może pamiętacie, że w listopadzie ogłosiłam konkurs na miejsce w Polsce warte do zwiedzenia jesienią. Wraz z Te. stwierdziliśmy, że to Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku jest najlepszym pomysłem na zagospodarowanie sobie jednego dnia jesiennego weekendu. Wizyta w Muzeum potwierdziła, że wybór ten był strzałem w dziesiątkę.

Sercem Muzeum jest wystawa główna, zajmująca powierzchnię niemal 5 tys. m2, co czyni ją jedną z największych wystaw prezentowanych przez muzea historyczne na świecie. Zlokalizowana jest 14 metrów pod ziemią. To opowieść o tragicznym doświadczeniu II wojny światowej, o jej genezie i skutkach, o ofiarach i sprawcach, o bohaterach i zwykłych ludziach. Ma przypominać lekcję historii, której nie wolno nam zapomnieć.

Źródło: muzeum1939.pl

Muzeum II Wojny Światowej jest obiektem stosunkowo młodym – jego otwarcie nastąpiło w marcu 2017 roku, mimo że pierwsze kroki do jego powstania poczyniono dziesięć lat wcześniej. Zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz Muzeum stylistycznie wpisuję się w tematykę wojny – jest surowe, zimne, przyciemnione, ale jednak przepełnione kontrastami. Do tych kontrastów jeszcze powrócę, bo to one, moim zdaniem, najsilniej oddziaływają na emocje zwiedzających i pozwalają wczuć się w klimat tamtego koszmarnego czasu.

Muzeum II Wojny Światowej w GdańskuŹródło zdjęcia: muzeum1939.pl

Bilet możemy kupić na miejscu jednak bezpieczniej zarezerwować sobie miejsce online, jeżeli chcecie mieć pewność, że wejdziecie o danej godzinie.

Koszt biletów na wystawę główną:

  • Bilet normalny – 23 zł
  • Bilet ulgowy – 16 zł
  • Bilet rodzinny (2 dorosłych i maksymalnie 3 dzieci do 19 lat) – 55 zł
  • Bilet grupowy normalny (powyżej 10 osób + 1 opiekun na 10 osób bezpłatnie) – 23 zł
  • Bilet grupowy ulgowy (powyżej 10 osób + 1 opiekun na 10 osób bezpłatnie) – 16 zł
  • Audioprzewodnik – 5 zł
  • Dzieci do 7 lat wchodzą za darmo

Wejścia nie są na ściśle określoną godzinę – otrzymujemy godzinny przedział czasowy, w którym musimy stawić się na miejscu np. u nas 14.00 – 15.00. Info dla spóźnialskich – jak się przekonaliśmy na własnej skórze, nie jest problemem, żeby wejść po ustalonym czasie, jeżeli nie ma zbyt wielu zwiedzających 😉

Warto podkreślić, że budynek jest doskonale dostosowany dla niepełnosprawnych oraz rodzin z dziećmi. Na miejscu dostępne pomieszczenie z przewijakiem dla niemowlaka.

Muzeum II Wojny Światowej Gdańsk

Główna wystawa znajduje się na najniższym poziomie. Pozostałe piętra pełnią funkcję użytkową – są to sale konferencyjne, biblioteka, apartamenty, sala kinowa, kawiarnia. Bogactwo ekspozycji wystawy głównej zawiera się w dokumentach, zapiskach, relacjach, obiektach z epoki, multimediach, pomysłowych instalacjach. Przy prezentacji eksponatów wykorzystano bardzo efektowny przekaz wizualny, cała otoczka prezentowanych materiałów wprawia w osłupienie: tablice interaktywne wplecione w ściany budynków, instalacje z autentycznych pamiątek okresu, klimatyczne oświetlenie eksponatów – to tylko część artystycznych zabiegów wprawiających nas w mroczny klimat pierwszej połowy XX wieku.

W wystawie podobało mi się chronologiczne rozlokowanie ekspozycji, a także przystępny sposób przekazywania informacji. Odniosłam wrażenie, że zmniejszono nacisk na historyczne zobrazowanie aspektu wojny, a podkreślono tragedię jej ofiar – ludności cywilnej.

Wiele z eksponatów i sposób przedstawienia wydarzeń z wojny wywarło na mnie niesamowite wrażenie. Gdy tylko przeszliśmy przez bramki, jedna z pań obsługujących zaproponowała nam skręcić w lewo i rozpocząć zwiedzania od części przeznaczonej dla dzieci – wystawy „Podróż w czasie”.

Muzeum II Wojny Światowej Gdańsk

Weszliśmy do zrekonstruowanego przedwojennego mieszkania warszawskiej rodziny. Z pozoru sielski widok: tu i ówdzie dziecięce zabawki, na stole leży serwis do kawy, kartka z elementarza. Tylko nagłówek gazety zdradzał panujące tu napięcie.

Muzeum II Wojny Światowej GdańskMuzeum II Wojny Światowej Gdańsk

Za oknem toczy się spokojne jeszcze życie miasta (rolę widoku z okna pełni animacja z tablicy multimedialnej). Z głośników płynie pełna niepokoju opowieść małej dziewczynki, o tym jak wybuchła wojna i z tego powodu nie mogli pójść do szkoły.

Przechodząc do pozostałych pomieszczeń widzimy to samo mieszkanie w różnych odsłonach: w momencie okupacji niemieckiej i w trakcie wyzwolenia. W tym ostatnim wariancie: okno zabarykadowane a mieszkanie doszczętnie zdewastowane. Przez wyrwę w ścianie widać zniszczone miasto. Dziewczynka opowiada, jak chorują i ilu jej przyjaciół zginęło. To kontrastujące przedstawienie różnych odsłon jednego mieszkania – przed, w trakcie i po zakończeniu konfliktu wraz z opowieścią dziecka w tle, nie bardzo rozumiejącego, o co w tej wojnie chodzi, bardzo oddziałuje na emocje odbiorcy.

Muzeum II Wojny Światowej GdańskMuzeum II Wojny Światowej Gdańsk Muzeum II Wojny Światowej Gdańsk

Takie zadanie postawiło sobie Muzeum – przedstawienie faktów historycznych spada na nieco dalszy plan, a prym wiedzie opowiedzenie historii o wojnie z perspektywy jej uczestników. Dowiemy się, jakie mundury nosili żołnierze różnych ugrupowań i jak wyglądał ich asortyment, jak radziła sobie ludność cywilna, gdy podczas wojny brakowało dosłownie wszystkiego, gdzie się kryli podczas nalotów, jak wyglądały plakaty i ulotki nawołujące ich do walki.

Muzeum II Wojny Światowej GdańskMuzeum II Wojny Światowej GdańskMuzeum II Wojny Światowej Muzeum II Wojny Światowej

Niemiłosiernie wzruszają relacje uczestników wojny. Mnie poruszała opowieść o dziewczynce, która w notesie zapisywała datę śmierci swoich bliskich. Notatki kończą się słowami „Nie ma już nikogo”. Sama dziewczynka również zmarła z głodu i wycieczenia.

Historie ludzi będących ofiarami wojny przerażają. Przeraża mur utworzony z walizek należących do ludzi wywiezionych do Auschwitz, przeraża ściana ze zdjęciami jego ofiar, multum metalowych plakietek z numerami, które były kiedyś osobami.

Muzeum II Wojny Światowej Gdańsk
Gdyby z tego tytułu usunąć „matki” i przed słowem „krzyż” umieścić piątkę i dwa zera, brzmiałoby znajomo? 😉

Muzeum II Wojny Światowej Gdańsk
Pakt Ribbentrop-Mołotow, czyli IV Rozbiór Polski

Muzeum II Wojny Światowej
Bydgoszcz

Muzeum II Wojny ŚwiatowejMuzeum II Wojny Światowej

Na ekspozycji głównie przewija się akcent polski, ale nie pominięto wydarzeń z innych państw. Snując się po wystawach, w przyciemnionym świetle trafiłam nagle do TEGO pomieszczenia. Znów kontrast. Ostre, białe światło bijące z pomieszczenia nie pozwoliło mi od razu dostrzec, co znajduje się nad moją głową. Stanęłam wryta. To rekonstrukcja bomby spuszczonej na Hiroshimę w skali 1:1.

Muzeum II Wojny Światowej Gdańsk
„Stalin nie ufał” – o tym, co działo się w ZSRR możemy dowiedzieć się z radzieckiej sali kinowej.

Muzeum II Wojny ŚwiatowejMuzeum II Wojny ŚwiatowejMuzeum II Wojny Światowej
Możemy sprawdzić swoją wiedzę na temat II Wojny Światowej w zmaganiu z innymi zwiedzającymi w interaktywnym quizie.

Muzeum II Wojny Światowej

Wydaje mi się, że na zwiedzających najbardziej robi wrażenie rekonstrukcja przedwojennego miasta z jego kamieniczkami i przyulicznymi sklepikami. W witrynach widnieją oryginalne produkty z tamtych lat, a kino Wanda zaprasza na seans.

Muzeum II Wojny Światowej Gdańsk Muzeum II Wojny Światowej Gdańsk

Miejsce to znajduje się mniej więcej na początku wystawy. Na jej końcu, kontrastowo, znajdujemy znów rekonstrukcję miasta, tym razem w powojennej odsłonie.

Muzeum II Wojny Światowej GdańskMuzeum II Wojny Światowej Gdańsk
Moim zdaniem Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, obok muzeum AUSCHWITZ-BIRKENAU w Oświęcimiu, to miejsce, które każdy powinien zobaczyć, aby nabrać pokory do przeszłości, docenić teraźniejszość i uniknąć błędu w przyszłości. Nie żałujcie czasu i pieniędzy na tak pożyteczną lekcję historii.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pozostań też z nami w kontakcie:
– Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami z naszych podróży
– Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe rękodzieła, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy

Reklama




Jestem na Instagramie!

 "Mogłabym tu mieszkać!" Te. już przewraca oczami na te moje wyznania, które padają za każdym razem, gdy widzę jakieś piękne miejsce. A oboje wiemy, że trudno byłoby mi opuścić na stałe Polskę, w której się urodziłam, mam rodzinę i znajomych. Bardzo się cieszę, gdy podczas podróży mam okazję porozmawiać z lokalnymi mieszkańcami, a już w ogóle z Polakami na emigracji, którzy porównują zastałe realia z tymi w Polsce. Na Bornholmie miałam przyjemność poznać Polkę mieszkająca 6 lat w Danii. Wymeczyłam ją pytaniami o to, jak się żyje w tym "raju". Zaskoczyła mnie melancholia w jej głosie i wyznanie, że próbowała wrócić z dziećmi do kraju, ale tęsknota za mężem, który pozostał w Danii ze względu na pracę, zmusiła ja do powrotu.  Po takich relacjach bardziej doceniam swoją rolę gościa w odwiedzanych krajach, a teraz trzy razy się zastanowię nim klepnę "chciałabym tu zostać". Bo co, jeżeli się spełni? (Zapłaczę się za Bydzią ) #etam #bydgoszczlepszanizbornholm #bornholm #hasle #dania #denmark #bornholmonbike #travelonbike
 Na kilka dni przed wyruszeniem w naszą podróż na Bornholm z zapartym tchem śledziłam prognozę pogody. W tym przypadku najistotniejsza była kwestia, którą zazwyczaj ignoruję sprawdzając stan pogody na najbliższe dni. To siła wiatru. ️ W dniu wypłynięcia na lądzie miało wiać ok 35 km/h. Wiecie, co to oznacza na pełnym morzu?  Pewnie nie zdajecie sobie sprawy, że taka Zawadiaka, która przejechała dziesiątki tysięcy kilometrów samochodem, może cierpieć na chorobę lokomocyjną. A jednak ☺️ W dzieciństwie nikt mi nie wróżył kariery podróżniczej. Na sam zapach benzyny robiło mi się niedobrze a na lekcji wf-u byłam zwolniona z wykonywania ćwiczeń, w których wymagane było kręcenie głową.  Podróżowanie z Te. podleczyło mnie z tej przypadłości, jednak przeczuwałam, że na bujającym się statku może nie być lekko. Czy rzeczywiście bujało? Katamaranem miotało jak szatan, a dla mnie, tuż obok porodu, były to najdłuższe godziny życia. Dałam z siebie wszystko. Dosłownie Jednak niektóre kobiety po porodzie decydują się na drugie dziecko, a ja, wiedząc, co może mnie spotkać na morzu, zdecydowałabym się płynąć jeszcze raz. Bo Bornholm zasługuje na ponowne odwiedziny. Spowiadam się z tej mojej kiepskiej przypadłości, żeby uzmysłowić wam, że da się i warto czasem zacisnąć zęby, gdy problemu nie da się przeskoczyć. Nie szukajcie wymówek, bo wiele wspaniałości może was w życiu ominąć! P.S. Już wiadomo, że wilk w moim logo nie jest wilkiem morskim  #bornholm #sandvig #bornholmonbike #noszerazykilka #zawadiaka #dania #denmark #travelonbike
 Jeszcze trochę bornholmskiego SPAMu #bornholmonbike #bornholm #denmark #dania #noszerazykilka #zawadiaka
 Mam taki niepozorny zeszyt, w którym zapisuję cele do osiągnięcia. Właśnie "cele" , nie "marzenia", bo to właśnie do celu się dąży i osiąga. Listę aktualizuję co roku, bo na niektórych punktach przestaje mi po pewnym czasie zależeć. Pozycją skrupulatnie przepisywną była "wycieczka rowerowa po Bornholmie". Ten punkt będę mogła już wykreślić z zeszutu  Co istotne, odkrywam Bornholm w towarzystwie bliskich mi ludzi i to potęguje satysfakcję z osiągniętego celu! A jak u was z osiąganiem wyznaczonych sobie celów? Spełnienie których dało wam najwięcej satysfakcji? #bornholm #ronne #bornholmonbike #noszerazykilka #zawadiaka #denmark
 Ostatnie weekendy zapełniły nam rowerowe treningi. Hartujemy cierpliwość i wytrzymałość Miszki, bo czeka nas niebawem spora trasa do pokonania  Zaczęliśmy od 20, potem 30 km, a wczoraj pokonaliśmy aż 40 km, jadąc do miejscowości Samociążek! Misza na szóstkę! Jesteśmy pewni, że mały poradzi sobie w zbliżającej się podróży.  Natomiast zobaczymy, jak rodzice poradzą sobie organizacyjnie, bo jak zwykle wszystko na ostatnią chwilę...  #rower #dzieckonarowerze #travelonbike #poland #bike #biketravel
 Rozbicie piniaty jest często punktem kulminacyjnym dziecięcej imprezy. Dlaczego warto zrobić piniatę samodzielnie? Bo jest to łatwe, tanie i nie wymaga wybitnych zdolności artystycznych – jedynie wytrwałości i fantazji. W dodatku, jeżeli zaangażujecie w pracę dzieci, zyskacie kilkadziesiąt minut świętego spokoju. Sami widzicie, że się opłaca  Wskazówki, jak zrobić piniatę o niestandardowym kształcie znajdziecie na blogu! ➡️Link w BIO⬅️ #piniata #piñata #pinata #birthdaypinata #birthday #urodzinydziecka #urodziny #diyproject #diy #handmade #zrobtosam #rekodzielo #rękodzieło #angrybirds #noszerazykilka #zawadiaka #angrybird #angrybirds #angrybirdspinata