Dookoła Bornholmu rowerem z dzieckiem – cz. 2

Wpis jest kontynuacją części pierwszej: Dookoła Bornholmu rowerem z dzieckiem – cz. 1

Dania BornholmDANIA

Waluta: 1 Korona duńska = 0.57 zł
Język: duński
Kraj należący do UE – niewymagany paszport
Co kupić na pamiątkę: rękodzieło, piwo z lokalnego browaru, wędzone ryby

Rønne – Sandvig – Gudhjem

Początkowo kusiło nas, aby wrócić na wczorajszą plażę, jednak zdawaliśmy sobie sprawę, że trasa, jaką mieliśmy do pokonania tego dnia nie będzie najłatwiejsza, więc od razu po opuszczeniu kempingu ruszyliśmy w drogę. Widoki stawały się coraz bardziej malownicze. Piaszczyste plaże powoli ustępowały klifom, zdecydowanie częściej przejeżdżaliśmy przez lasy. Zmienił się również stan nawierzchni z asfaltowej drogi na szutrową ścieżkę. Teren stawał się coraz bardziej pagórkowaty, a podjazdy były na tyle strome, że podprowadzaliśmy pod nie rowery. Trasa do Sandvig nieźle dała nam w kość 😉

Bornholm rowerem Dania Bałtyk Bornholm rowerem Dania Bałtyk Bornholm rowerem Dania Bałtyk Bornholm rowerem Dania Bałtyk Bornholm rowerem Dania Bałtyk Bornholm rowerem Dania Bałtyk Bornholm rowerem Dania Bałtyk Bornholm rowerem Dania Bałtyk Bornholm rowerem Dania Bałtyk Bornholm rowerem Dania Bałtyk

Z obawy, że zabraknie nam czasu, nie zajechaliśmy do miejscowości Hasle – najstarszego bornholmskiego miasta, a zamek Hammershus widzieliśmy jedynie z daleka. Postojów mieliśmy kilka, głównie żeby obsłużyć małego pasażera i dać mu się trochę wybiegać.

Bornholm rowerem Dania Bałtyk Bornholm rowerem Dania Bałtyk

Po drodze mijaliśmy domy z charakterystycznymi grubymi kominami – to wędzarnie, z których słynie Bornholm.

Bornholm Dania Bałtyk

Do Sandvig dotarliśmy ok 15.00 i zwiedzanie zaczęliśmy od poszukiwań restauracji. Tym razem, mądrzejsi o poprzednie doświadczenia, żeby zjeść coś naprawdę lokalnego, posłużyliśmy się Mapami Google. Dzięki nim trafiliśmy do Ellas Restaurant og Konditori, gdzie zjedliśmy wspaniały obiad, składający się głównie ze świeżych ryb: kawałka pieczonego dorsza, śledzia w sosie śmietanowym i śledzia marynowanego w przyprawach korzennych. Przepyszne! Zestaw kosztował 130 DKK – co wydawało się śmiesznie tanio, odnosząc go do wczorajszego steku i frytek.

Bornholm rowerem Dania Bałtyk

Po obiedzie ruszyliśmy na zwiedzanie miejscowości i cypla. Sandvig jest piękną nadmorską miejscowością z ciekawym nabrzeżem – znajdziemy tam zarówno plażę z delikatnym piaskiem i wysokie, skaliste klify.

Bornholm rowerem Dania Bałtyk Bornholm rowerem Dania Bałtyk Bornholm rowerem Dania Bałtyk Bornholm rowerem Dania Bałtyk Bornholm rowerem Dania Bałtyk Bornholm rowerem Dania Bałtyk Bornholm rowerem Dania Bałtyk Bornholm rowerem Dania Bałtyk

Nie mieliśmy już wiele czasu, aby zwiedzić cały cypel. Przeszliśmy się kawałkiem i wsiedliśmy z powrotem na rowery, żeby nie przybyć na miejsce noclegowe zbyt późno. Mapy Google wskazywały, że teren powinien się stopniowo obniżać, jednak, pomimo że podróżowaliśmy już asfaltem, nie dało się odczuć ulgi w nogach, jaką daje jazda z górki.

Bornholm rowerem Dania Bałtyk

Bornholm rowerem Dania Bałtyk Bornholm rowerem Dania Bałtyk Bornholm rowerem Dania Bałtyk Bornholm rowerem Dania Bałtyk

Dojechaliśmy do Gudhjem wycieńczeni. Zatrzymaliśmy się w ośrodku Danland oferującym segmenty do wynajęcia. Górę domku stanowiły sypialnie, parter to salon, aneks kuchenny i łazienka. Na terenie ośrodka do dyspozycji gości jest ogólnodostępna sauna i basen. Za wynajęcie domku wraz z pościelą zapłaciliśmy ok 1300 DKK.

Gudhjem – Nexø (i plaża w Snogebæk)

Zależało mi bardzo, żeby uwieńczyć ostatni dzień pobytu na Borholmie choć krótkim odpoczynkiem na plaży. Wyruszyliśmy więc wcześnie i pedałowaliśmy żwawo do oddalonego o 23 km Nexø. Widoki dalej nieziemsko piękne, tym razem dominowały pola i klifowe wybrzeże.

Bornholm rowerem Dania Bałtyk Bornholm rowerem Dania Bałtyk

Po drodze nie obyło się bez przygód – zgubiliśmy Dextera, który skręcił nie tam, gdzie powinien, a Te. zerwał się łańcuch od roweru. Na szczęście Te. szybko uporał się z naprawą, a Dexter, który dotarł w tym czasie do Nexø, zaczął rozglądać się za miejscem, w którym moglibyśmy zjeść dobry obiad. Trasa do Nexø okazała się bardzo przyjemna, chociaż dalej nie dało się odczuć, że mamy równo z górki. Dopiero dwa kilometry przed Nexø mogliśmy swobodnie się rozpędzić, nie używając mięśni nóg i spoglądając na wyłaniające się z dołu miasto.

Bornholm rowerem Dania Bałtyk

W centrum Nexø nie udało nam się znaleźć restauracji z lokalnym jedzeniem i nawet miejscowi mieli problem ze wskazaniem, gdzie można dobrze zjeść, dlatego wybraliśmy najbliższą włoską knajpkę.

Po obiedzie mieliśmy sporo czasu, więc pojechaliśmy na plażę w Snogebæk, która znajdowała się bardzo blisko wypożyczali, z której wzięliśmy dorożkę. Snogebæk znajduje się zaledwie 5 km od popularnej plaży w Dueodde. Dla nas jednak już na tym etapie 5 km robiło sporą różnicę, a Snogebæk okazał się w sam raz dla nas – spokojny, z małą ilością wczasowiczów. Południowe plaże Bornholmu wyróżniają się delikatnym jak sól piaskiem – tak drobnym, że używano go niegdyś do wypełniania klepsydr. Rzeczywiście Snogebæk okazało się inna niż znane nam dotychczas nadbałtyckie miejscowości – piasek na plaży był delikatny delikatny i jasny, a woda przy brzegu przejrzysta. Tylko zapach silnie przesiąknięty glonami przypominał nam, że to wciąż Bałtyk. Z pobytu na plaży najbardziej cenię sobie możliwość porozmawiania z Polką, która mieszka na wyspie od blisko 6 lat, dzięki tej rozmowie mogłam dowiedzieć się o plusach i minusach mieszkania na Bornholmie.

Bornholm rowerem Dania Bałtyk Bornholm rowerem Dania Bałtyk

Do Nexø wróciliśmy sporo przed czasem. Mieliśmy możliwość zrobić jeszcze drobne zakupy w polecanym przez Polkę markecie Kvickly (można tam znaleźć wiele bornholmskich specjałów). Ładując się na „Jantar”, mądrzejsi o doświadczenia z poprzedniego rejsu, podzieliliśmy się na dwie grupy i ja z Miszką zajęłam nam miejsca siedzące w restauracji, a chłopcy władowali rowery. Najwidoczniej wszyscy pasażerowie wstawili się przed czasem, bo wyruszyliśmy 15 minut przed planowanym wypłynięciem i dotarliśmy do Kołobrzegu przed 22.00. Morze było spokojne, więc tym razem obyło się bez okupowania woreczka 😉

Przydatne informacje i ciekawostki

– Bardzo dużo czytałam o smakołykach, jakie kryje w sobie bornholmska wędzarnia. Niestety nie udało nam się do żadnej zajechać. Nie popełniajcie tego błędu.

– Trzy dni na pobyt na wyspie, jeżeli chce się podróżować rowerem i objechać wyspę dookoła, to zdecydowanie za mało. Sądzę, jak na nasze możliwości, optymalnie wystarczyłyby 4 dni, dzieląc na dwie części tę trasę, którą przebyliśmy na raz, jadąc z Rønne do Gudhjem. Mielibyśmy czas, aby eksplorować cypel, a także pospacerować po Hasle i Gudhjem. I nie bylibyśmy tak zmęczeni.

– Bornholm ma swój browar w Svaneke i jeżeli szukacie fajnej pamiątki, to w markecie możecie kupić pięciopak różnych piw Svaneke zapakowanych w ozdobny karton z wycięciem w kształcie wyspy. Koszt co prawda niemały – blisko 100 DKK. Na pewno znajdziecie go w sieci Kvickly (w Nexø znajduje się za Lidlem)

– Bornholm to wyspa starych ludzi. Jak wytłumaczyła nam napotkana Polka – wszyscy młodzi ludzie uciekają stąd do Kopenhagi. O tym, że mieszkańcy opuszczają wyspę może też sugerować spora liczba domów wystawionych na sprzedaż.

– Kilka czynników zadecydowało o tym, że zdecydowaliśmy się zwiedzać wyspę ruchem zgodnym ze wskazówkami zegara. Nasze decyzja, żeby jechać na południowy zachód wyspy okazała się strzałem w dziesiątkę. Im dłużej jechaliśmy, sukcesywnie widoki stawały się bardziej malownicze. Sądzę, że gdybyśmy ruszyli w przeciwnym kierunku, ostatni odcinek trasy mógłby się nam nużyć.

– Recepcje w kempingach otwarte są krótko. Nie ma jednak problemu, żeby przyjechać poza godzinami prosperowania recepcji. Na pewno pozostawiony zostanie dla nas klucz i informacje. Po opuszczeniu domku trzeba zostawić go w takim stanie, w jakim się go zastało. Jeżeli brak na to czasu, można wykupić sprzątanie.

– Na Bornholmie jest drogo, bo nie dość, że to Dania to w dodatku wyspa, więc import dóbr zza morza wiąże się konsekwentnie z podwyższeniem ich ceny. Jednak po polskiej stronie Bałtyku w sezonie też nie jest najtaniej, a jeżeli chodzi o widoki i małą liczbę plażowiczów – wybrałabym Bornholm na letnie wakacje.

– Do ceny napojów doliczana jest opłata za opakowanie. Można potem butelkę wrzucić do odpowiedniego automatu, który wyda nam kwit i po okazaniu go w sklepie dostaniemy zwrot.

– Przy drogach można spotkać budki, gdzie wystawione są różnego rodzaju produkty (rękodzieła lub produkt spożywcze), podana jest cena, a obok stoi kaseta, do której należy wrzucić wyznaczoną kwotę.

Bornholm z dzieckiem

– Podsumowując cały wypad, uważam, że wycieczka rowerowa po Bornholmie to świetny pomysł na podróż z dzieckiem, nawet tak małym jak nasz Misza (16-mcy). Jeżeli oczywiście poczyni się pewne przygotowania przed podróżą (patrz wpis Dookoła Bornholmu rowerem i z dzieckiem cz. 1). Największą obawą napawał mnie prom, którym podczas silnego wiatru rzucało jak boją. Na szczęście z reguły dla tak małych dzieci bujanie nie stwarza dyskomfortu, a działa usypiająco.

– Akcesoria rowerowe dla dzieci są dostępne w każdej wypożyczalni.

– W odwiedzanych restauracjach zawsze znajdowało się dla Miszy krzesełko do karmienia, a także w co niektórych przewijak.

– Pogoda na Bornholmie jest pozytywnie przewidywalna – bardzo często jest słonecznie, jedyne co może przeszkadzać, to silny wiatr.

– Kempingi są świetnie przystosowane dla małych dzieci – przy każdym mieliśmy plac zabaw wypełniony atrakcjami. Nasz roczniak nocował wszędzie za darmo, w wielu ośrodkach proponowano nam łóżeczko turystyczne.

– Przepływ promem Miszka miał również za free.

– Trzeba uważać na kleszcze, na Bornolmie jest ich sporo.

– Wszystkie artykuły higieniczno-spożywcze dla maluszka dostępne są w sklepach (jednak droższe niż w Polsce).

 

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pozostań też z nami w kontakcie:
– Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami z naszych podróży
– Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe rękodzieła, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy

Reklama




Jestem na Instagramie!

 Zainspirowana moim pomysłem na kalendarz adwentowy. Prawda, że fajnie wyszło? @familybeautyboxx daj znać, jaka reakcja Twojego malucha!
 Pewnie wielu z was ma tę puszkę z @pepcopl Będziecie w niej trzymać pierniczki, bibeloty, może posłuży wam jako opakowanie na prezent. Zainspirowana dawnym wpisem @raczkujacwswiat dałam jej nowe, dość niezwykłe przeznaczenie - będzie kalendarzem adwentowym dla mojego niespełna dwuletniego malucha. O tym, co puszka i kalendarz adwentowy mają ze sobą wspólnego dowiecie się z nowego wpisu na blogu ➡️Link w BIO⬅️ #kalendarzadwentowy #kalendarzadwentowydladziecka #dziecko #instadziecko #bożenarodzenie #świętabożegonarodzenia #święta #adventcalendar #christmas #craftsforkids #inspiracjepepco
 Jestem gorliwą zwolenniczka podróżowania z dzieckiem, nawet tym kilkumiesięcznym, jednak, jak przekonaliśmy się na własnej skórze, są miejsca, z których wiele nie wyniesiemy, mając małego bąbla u boku. Właśnie taki niedosyt czuliśmy po wizycie w Amsterdamie – mieście, które ma do zaoferowania dorosłemu podróżnikowi więcej niż inna stolica Europy, a większość tych dobrodziejstw, mimo że znajdowały się w zasięgu ręki, musieliśmy sobie odpuścić. Dlaczego Amsterdam nie jest dobrym miejscem do odwiedzenia z małym dzieckiem, przeczytacie z najnowszego wpisu. ➡️Link w BIO⬅️ #amsterdam #Holandia #majowka #długiweekend #eurotrip #tripwithfamily #travelwithkids #podróżezdzieckiem #podróżowaniezdzieckiem #podróżezdziećmi #podróżowaniezdziećmi #rodzinnepodróże #podróżezrodziną
 Post o Amsterdamie już dawno zagrzał miejsce na blogu, a ja nawet nie bardzo miałam kiedy dać znać o jego istnieniu na Insta  Jesień zasypała mnie wieloma sprawami przez co było i będzie mnie mniej w wirtualnej rzeczywistości. Nie mogę jednak narzekać, bo lubię mieć dużo na głowie  Łapcie i czytajcie ten post o atrakcjach Amsterdamu, a może was skusi do rezerwacji lotu, bo to miasto idealne do zwiedzenia jesienią i wiosną, kiedy pogoda jest tak nieobliczalna i nieoczywista jak w tym roku. ➡️Link w BIO ⬅️ #amsterdam #Holandia #majowka #długiweekend #eurotrip #holland #begijnhof
 Twarz Guliwera miała wyrażać zdziwienie, dla mnie jest nieco przerażająca (nic dziwnego, skoro Liliputy buszują mu po wnętrznościach). Giganta warto jednak odwiedzić, zwiedzając niemiecką cześć wyspy Uznam. Znajdziecie go w Gulliverswelt w miejscowości Pudagla - to małe centrum rozrywki, w którym ani dzieci, ani dorośli nie będą się nudzić. Więcej o atrakcji poczytajcie w najnowszym wpisie ➡️Link w BIO⬅️ ____________________________ #gulliverswelt #Uznam #Usedom #Germany #Niemcy #tripwithfamily #travelwithkids #kidstravel #światguliwera #pudagla #atrakcjedladzieci
 Ostatnie chwile lata