Książki naukowe dla dzieci– wiedza i eksperymenty!

Tak się złożyło, że książek dla dzieci o charakterze naukowym mamy na półkach całkiem sporo. Gdy zauważyłam, że u Miszy świetnie już działa myślenie przyczynowo-skutkowe, uznałam, że czas zaopatrzyć się w materiały, które pomogą mi w objaśnieniu mu zasad, które rządzą światem. Zawsze twierdziłam, że najlepsza nauka odbywa się przez empirię, dlatego zdecydowana większość posiadanych przez nas książek posiada eksperymenty do przeprowadzenia z udziałem dziecka. Przedstawiam wam recenzję kilku książek „naukowych” dla dzieci, z którymi miałam styczność. Każda nieco inna w swym charakterze, przez co sądzę, że każdy młody naukowiec znajdzie coś dla siebie.

Książki naukowe dla dzieci - nauka i eksperymenty

0-3 lat

Seria „Bobas odkrywa naukę” – „Grawitacja”, „Termo-dynamika”, „Energia odnawialna”, „Fizyka kwantowa” R. Spiro, I. Chan, wyd. Egmont

Bobas odkrywa naukę grawitacja, fizyka kwantowa, energia odnawialna, termo-dynamika

Ale że jak? W jaki sposób można przekazać maluszkowi znaczenie tak trudnych pojęć jak fizyka kwantowa czy grawitacja? R. Spiro podjęła się wyzwania i stworzyła serię malutkich książeczek, które mają przybliżyć dziecku dziedziny nauk ścisłych.

Seria swoim charakterem wpisuje się w nurt edukacji STEM. Ma on na celu zwiększenie zainteresowania naukami ścisłymi wśród dzieci. Koncepcja STEM łączy cztery dyscypliny: nauki przyrodnicze (science), technologię (technology), inżynierię (engineering), matematykę (math). Książki „Bobas odkrywa naukę” to jedna z podstawowych form wprowadzenia założeń STEM już na najwcześniejszym etapie życia dziecka.

Obecnie seria „Bobas odkrywa naukę” liczy sobie cztery pozycje:
„Grawitacja” – w której małych chłopiec i jego piesek testują siły działania grawitacji na spadającej z talerza klusce.
„Termodynamika” – w której maluszek dowiaduje się, jak istotna dla funkcjonowania całej planety jest energia słoneczna.
„Energia odnawialna” – gdzie dzidziuś dowiaduje się, dlaczego i w jaki sposób powinniśmy dbać o naszą planetę.
„Fizyka kwantowa” – nawiązująca do eksperymentu myślowego „Kota Schrödingera” poprzez zabawę chłopca i jego kotka.

Bobas odkrywa naukę grawitacja, fizyka kwantowa, energia odnawialna, termo-dynamika

Bobas odkrywa naukę grawitacja

Bobas odkrywa naukę grawitacja, fizyka kwantowa, energia odnawialna, termo-dynamika

Bobas odkrywa naukę grawitacja, fizyka kwantowa, energia odnawialna, termo-dynamika

Bobas odkrywa naukę grawitacja, fizyka kwantowa, energia odnawialna, termo-dynamika

Bobas odkrywa naukę grawitacja, fizyka kwantowa, energia odnawialna, termo-dynamika

Bobas odkrywa naukę grawitacja, fizyka kwantowa, energia odnawialna, termo-dynamika

Książki mają ładne ilustracje – proste, ale przyjemne dla oka. Podobają mi się niektóre pomysłowe analogie, jak na przykład w „Energii odnawialnej” wyjaśnienie efektu cieplarnianiego: porównano powietrze otulające Ziemię do kocyka dzidziusia. Dobrze, gdy pod kocykiem jest w sam raz – nie za zimno, nie za ciepło. Dlatego trzeba dbać o środowisko, aby emitowane gazy cieplarniane nie sprawiały, że Ziemi robi się „pod kocykiem” gorąco. I to chyba wszystko, co mam pozytywnego do powiedzenia, bo jeżeli miałabym podsumować wartość merytoryczną serii „Bobas odkrywa naukę” jednym zdaniem, to skwitowałabym ją: „miałka treść do wielkich pojęć”. Sądzę, że książki traktują o dziedzinach, których małe dziecko i tak nie zrozumie, a w swej treści są zbyt infantylne dla starszego dziecka.

Może lepiej zostawmy maluszki w spokoju. Niech się uczą kolorów i kształtów.

4 – 7 lat

„Nauka bez tajemnic” wyd. Olesiejuk

nauka bez tajemnic olesiejuk

Bardzo sympatyczna książeczka nakreślająca w prosty sposób podstawy fizyki, chemii, biologii, astronomii. Tekstu jest niewiele – zawartość to głównie ilustracje i okienka. To właśnie te wielopoziomowe okienka odgrywają główną rolę w przekazie wiedzy. Na pierwszy rzut oka otrzymujemy tylko same podstawowe informacje, chcąc dotrzeć do szczegółów musimy otworzyć okienko a czasem też okienko w okienku. Żeby, na przykład, dostać się do jądra Ziemi, musimy przebrnąć przez warstwę atmosfery oraz skorupę ziemską. Ta niepozorna książeczka to prawdziwa bomba wiedzy – pomimo, że stron jest zaledwie 13, to okienek z naukowymi informacjami mamy ponad 110!

nauka bez tajemnic olesiejuk

Użycie takiej wielopoziomowej formy okienek wymagało zastosowania grubych, kartonowych stron, co jest dodatkowych atutem, jeżeli książkę wertuje małe dziecko. Co prawda z otwarciem niektórych okienek może mieć już problem – na tym zadaniu poległy nawet moje paznokcie.

Książka posiada kilka prostych eksperymentów, z wykonaniem których poradzi sobie każdy maluch.

nauka bez tajemnic olesiejuk

 „365 eksperymentów na każdy dzień roku” wyd Rea-SJ moses

365 eksperymentów na każdy dzień roku

Ciekawie zorganizowana książka, w której eksperymenty dostosowano do warunków czterech pór roku. Bardzo fajne rozwiązanie, tym bardziej jeżeli chodzi o dostępność niektórych materiałów niezbędnych do wykonania eksperymentu np. śniegu do skonstruowania mini-iglo. Każda pora roku ma swoje wewnętrzne działy, które zarysowują tematy, jakie będą poruszane w doświadczeniach. Nie skaczemy więc z zagadnienia na zagadnienie, ale np. wiosną skupiamy się nad wodą i jej stanami skupienia, światłem i jego właściwościami, wzrostem i rozkwitem roślin.

Każdy eksperyment podzielony jest na kilka części:
Przygotuj – tutaj otrzymujemy spis materiałów potrzebnych do wykonania eksperymentu;
Wykonanie – instruktaż, jak powinniśmy przeprowadzić eksperyment;
Co się stanie? – Jaki powinien być wynik doświadczenia;
Dlaczego? – opisuje zjawisko, które zaszło.

Niektóre eksperymenty zawierają dział „Ciekawostki dla dociekliwych”, które są rozwinięciem działu „Dlaczego?”, uzupełniając go o dodatkowe informacje i naukowe terminy. Przy niektórych eksperymentach widnieją dodatkowe informacje, nastawiające nas do rodzaju doświadczenia: „Ostrożnie”, „Czasochłonne”, „Wymaga ćwiczeń i cierpliwości”, „Bardzo proste”, „Na dworze”.

Książka posiada skromne ilustracje, ale każdy dział opisujący porę roku ma swój własny kolor, co ułatwia nawigację. Ilość eksperymentów sugeruje wykonanie jednego dziennie, co jest dość realne do zrobienia, ponieważ większość przedstawionych doświadczeń jest prosta i wymagane są do nich podstawowe materiały – takie, które zazwyczaj znajdziemy w każdym domu.

365 eksperymentów na każdy dzień roku 365 eksperymentów na każdy dzień roku

„Guzik z mleka” K. Zięba, wyd. Multico

„Guzik z mleka” K. Zięba

Czy można z piany zbudować dom? Czy można wyhodować diament? Jak zrobić fajerwerki z pomarańczy? Pod tymi nader intrygującymi tytułami kryją się proste doświadczenia, które wykonamy przy pomocy materiałów dostępnych w domu. Każdy eksperyment posiada część opisową wprowadzającą do tego, co będziemy robić. Na drugiej stronie znajdziemy instruktaż eksperymentu oraz dział „Co się stało?”, gdzie otrzymujemy objaśnienie zjawiska, które zaszło w przeprowadzanym doświadczeniu. Brakuje mi tutaj spisu materiałów, które należy przygotować nim przystąpimy do dzieła. Książka posiada ciekawą szatę graficzną, która niestety zabiera sporo miejsca. Sama książka liczy zaledwie ok. 50 eksperymentów, więc ilościowo wypada nieco słabo na tle innych prezentowanych przeze mnie książek.

„Guzik z mleka” K. Zięba

„Guzik z mleka” K. Zięba „Guzik z mleka” K. Zięba

„Atomowa przygoda Profesora Astrokota” D. Walliman, B. Newman, wyd. Entliczek

„Atomowa przygoda Profesora Astrokota” D. Walliman, B. Newman, wyd. Entliczek

Włączcie myślenie i trzymajcie się mocno – profesor Astrokot zabiera was w podróż po fascynującym świecie fizyki!

Świetna pozycja wprowadzająca najmłodszych w świat podstawowych naukowych zagadnień. Wraz z bohaterem – profesorem Astrokotem – dziecko odkrywa prawa rządzące światem. Dowie się między innymi czym jest atom, układ okresowy pierwiastków, masa, gęstość, ruch, fizyka jądrowa. Przy pomocy prostych porównań, zaczerpnięcia przykładów ze świata dziecka, kreskówkowy bohater objaśnia podstawowe pojęcia z zakresu fizyki i chemii.

Niewątpliwie wielkim atutem książki jest nietuzinkowa szata graficzna – taka trochę retro, w kontrastującej kolorystyce i z delikatnym szumem. Mnie urzekła sztywna okładka z przyjemnego w dotyku papieru oraz tłoczonym srebrną farbą tytułem. Majstersztyk!

Na rynku dostępne są również dwie inne części z profesorem Astrokotem w roli głównej: „Profesor Astrokot odkrywa kosmos” oraz „Odyseja po ludzkim ciele z profesorem Astrokotem”.

„Atomowa przygoda Profesora Astrokota” D. Walliman, B. Newman, wyd. Entliczek

„Atomowa przygoda Profesora Astrokota” D. Walliman, B. Newman, wyd. Entliczek „Atomowa przygoda Profesora Astrokota” D. Walliman, B. Newman, wyd. Entliczek  „Atomowa przygoda Profesora Astrokota” D. Walliman, B. Newman, wyd. Entliczek

8 – 14 lat

„Przez zabawę do nauki” H. J. Press, wyd. Świat Książki

„Przez zabawę do nauki” H. J. Press, wyd. Świat Książki

Aż wstyd przyznać, że kupiona za jedyne 5 zł na pchlim targu, moja najukochańsza książka z eksperymentami, których jest ponad 400! Co lepsze, „Przez zabawę…” traktuje młodego czytelnika bardzo serio i młody naukowiec będzie potrzebował niekiedy nieco bardziej zaawansowanych materiałów do przeprowadzenia doświadczenia, takich jak stalowa wełna, druty, dynamo, siekiera. Dzięki nim zbuduje aparat Morse’a, zegar słoneczny, barometr, młyn świetlny, kompas, przynętę na motyle i wiele innych praktycznych urządzeń. Niekiedy, aby przeprowadzić doświadczenie, dziecko będzie musiało wyjść z domu i udać się nad jezioro, na basen lub przejechać się pociągiem.

Książka podzielona jest na wiele działów z zakresu astronomii, elektryczności, chemii, światła, ale także z przyrody. A więc nie tylko przetestujemy działanie praw fizyki, ale też dowiemy się, dlaczego pies je trawę, kto żyje pod chrustem i jak obliczyć wiek porostów.

„Przez zabawę do nauki” H. J. Press, wyd. Świat Książki „Przez zabawę do nauki” H. J. Press, wyd. Świat Książki

Bardzo podoba mi się w tej książce to, że dziecko eksperymentuje z pełną świadomością ryzyka. Na początku książki pojawia się informacja, że „W książce tej przedstawiono doświadczenia z użyciem ognia i ostrych przedmiotów. Prosimy o ostrożność oraz opiekę osoby dorosłej w trakcie wykonywania eksperymentów”. Nie ma przy konkretnym doświadczeniu uwagi „ostrożnie”, „może wybuchnąć”, „możesz zachwiać się i spaść”, co moim zdaniem jest na plus, gdyż czujność dziecka nie jest uśpiona i jest wciąż w pełnej świadomości, że najprostsze doświadczenie może kryć w sobie jakieś niebezpieczeństwo. W eksperymentach zawartych w „Poprzez zabawę” naprawdę można się oparzyć, może kopnąć prąd, można się skaleczyć – ale eksperyment to nie tylko zabawa, to przede wszystkim nauka, w tym odpowiedzialności.

A tu taka ciekawostka, aby zejść z patosu – „Wyspy na pastwisku”:

„Przez zabawę do nauki” H. J. Press, wyd. Świat Książki

„Pierwiastki wokół nas” wyd. Olesiejuk

„Pierwiastki wokół nas” wyd. Olesiejuk

Kolejna udana okienkowa pozycja wyd. Olesiejuk, doceniona przez czytelników, ponieważ wyprzedała się jak świeże bułeczki i również jest obecnie niedostępna w oficjalnej sprzedaży. A ja, jeszcze nieświadoma sukcesu, jaki odniesie, nabyłam ją w Biedronce za jakieś 30 zł. Jeżeli jednak znajdziecie jeszcze gdzieś jakiś egzemplarz, nie zastanawiajcie się nad jej kupnem. Liczę, że wydawnictwo Olesiejuk zdecyduje się na dodruk tej fantastycznej pozycji.
EDIT 02.10.2019 – Czytelniczka wpisu podzieliła się ze mną wspaniałą informacją – nakład „Pierwiastków wokół nas” zostanie niedługo wznowiony!

Książka „Pierwiastki wokół nas” przybliża młodemu czytelnikowi podstawy chemii, znajomość pierwiastków chemicznych, ich właściwości, występowanie, zastosowanie itd. Bardzo podoba mi się zastosowany podział na: „pierwiastki, które huczą i bomblują”, „twarde połyskliwe metale”, „miękkie, słabe metale”, „życiodajne pierwiastki”, „ciała stałe, ciekłe i gazowe”, „ukryte pierwiastki”, „pierwiastki promieniotwórcze”. Taka kategoryzacja pomaga dziecku powiązać rodziny pierwiastków i zobaczyć między nimi zależności.

Okienkom w „Pierwiastkach” brak wielopoziomowości, jak to jest w przypadku „Nauki bez tajemnic”, stąd karton w stronicach jest nieco cieńszy. Pierwiastki są personifikowane i tak jak o ludziach, dowiadujemy się o ich charakterze, możliwościach, a także pochodzeniu… nierzadko dość humorystycznie.

„Pierwiastki wokół nas” wyd. Olesiejuk „Pierwiastki wokół nas” wyd. Olesiejuk

 

„Niki i Tesla. Laboratorium pod napięciem” „Science Bob” Pflugfelder, S. Hockensmith, wyd. RM

„Niki i Tesla. Laboratorium pod napięciem” „Science Bob” Pflugfelder, S. Hockensmith, wyd. RM

Za jego plecami siedzieli chłopak i dziewczyna o bardzo smutnych, śmiertelnie poważnych twarzach. Wyglądali na jedenastolatków, góra dwunastolatków. Żadnych dorosłych nie dostrzegł. Dwoje dzieciaków wsiadających bez opiekuna do taksówki stojącej przed międzynarodowym lotniskiem w San Francisco? Kłopoty. Joe czuł to w trzewiach.

To miały być najnudniejsze wakacje pod słońcem. Jedenastoletnie rodzeństwo, Niki i Tesla, zostało wysłane przez rodziców do dawno niewidzianego wujka, u którego mieli spędzić większą część lata. Wuj Newt, dość eskscentryczny naukowiec, pozostawił rodzeństwo same sobie, udostępniając im jednak swoje domowe laboratorium do zabawy. Na szczęście, bo pomogło im to uniknąć kłopotów, w które niechcący wpadli młodzi bohaterowie.

Wyjątkowa pozycja na tle pozostałych wymienionych tutaj książek, gdyż eksperymenty wtopiono w ciekawą fabułę. To chyba najbardziej niezwykły sposób na przekazanie wiedzy, ponieważ pokazuje praktyczne zastosowanie urządzenia, które czytelnik, tak jak Niki i Tesla, może zbudować przy pomocy dostępnych w domu materiałów. Chociaż nie życzę nikomu znalezienia się w sytuacji, w której trzeba otworzyć zamknięte na haczyk drzwi elektromagnetycznym podnośnikiem.

Autor puszcza do czytelnika oko, stosując kilka naukowych aluzji w fabule, chociażby w nazewnictwie czy używanych przez bohaterów przedmiotach (nie zdradzam jakich, aby nie obrażać waszej inteligencji), sugerując, że nauka wiedzie tutaj prym! Jednak akcja „Laboratorium pod napięciem” jest wciągająca, w klimacie kryminału dla dzieci, co pokazuje, że nauka nie musi być nudna. Jak w reakcji łańcuchowej przed bohaterami pojawiają się nowe problemy oraz naukowe sposoby ich rozwiązania. Autor sukcesywnie buduje napięcie stawiając bohaterów przed coraz trudniejszymi zmaganiami. Początkowo Niki i Tesla chcieli jedynie odzyskać zagubiony w zabawie wisiorek, a już wkrótce potem staną się włamywaczami i uciekinierami w pościgu, a wszystko po to, by dowiedzieć się, czy smutna dziewczynka pojawiająca się w oknie opuszczonego domu nie potrzebuje pomocy.

„Laboratorium pod napięciem” jest pierwszą książką z serii. Jestem przekonana, że po przeczytaniu tej części, dziecko z chęcią sięgnie po następne, nawet jeżeli z naukami ścisłymi mu nie po drodze.

„Niki i Tesla. Laboratorium pod napięciem” „Science Bob” Pflugfelder, S. Hockensmith, wyd. RM „Niki i Tesla. Laboratorium pod napięciem” „Science Bob” Pflugfelder, S. Hockensmith, wyd. RM

„Niki i Tesla. Laboratorium pod napięciem” „Science Bob” Pflugfelder, S. Hockensmith, wyd. RM „Niki i Tesla. Laboratorium pod napięciem” „Science Bob” Pflugfelder, S. Hockensmith, wyd. RM

„Wielkie eksperymenty dla małych ludzi” W. Mikołuszko, J. Rzezak, wyd. Agora

„Wielkie eksperymenty dla małych ludzi” W. Mikołuszko, J. Rzezak, wyd. Agora

Postawiłem po porostu przed nimi cukier, mąkę, jajka, mleko, wodę, olej, masło oraz sodę i proszek do pieczenia. Sami mieli odkryć, jak i ile czego wymieszać, by powstało smaczne ciasto. Chciałem, żeby w ten sposób zrozumieli, czym jest eksperyment.

Bo przecież do przeprowadzenia doświadczenia nie potrzebujemy rozbudowanego laboratorium. Eksperymentujemy cały czas, niekiedy z małą świadomością, że, to, co robimy to właśnie eksperyment. Książka W. Mikołuszo wiele mówi w temacie. Publikacja jest zbiorem opowiastek o wielkich eksperymentatorach (niekoniecznie naukowcach), o tym, jak niekiedy w prozaiczny sposób dokonywali swoich odkryć. Z biografii odkrywców wyodrębniono naprawdę najważniejsze i najciekawsze fakty i napisano je prostym, humorystycznym językiem. Grafiki w rozdziałach są narysowane swobodną kreską, lekko karykaturalne, co świetnie korespondującymi z klimatem książki. Wisienką na torcie są eksperymenty zamieszczone na końcu każdego rozdziału do samodzielnego przeprowadzania, które nawiązują do zjawiska, które odkrył opisywany badacz. Wykonując je, mamy okazję samodzielnie doświadczyć prawdziwości odkrycia. Możemy więc przećwiczyć działanie Prawa Archimedesa przy pomocy wody, wagi, ziemniaka i plasteliny. A wszystko to dlatego, jak twierdzi autor, żeby nie wierzyć na słowo autorytetom i sprawdzać prawdziwość ich tez. Bo gdybyśmy wierzyli na ślepo w to, co mówią, to wciąż Słońce odbywałoby wędrówkę wokół Ziemi.

„Wielkie eksperymenty dla małych ludzi” W. Mikołuszko, J. Rzezak, wyd. Agora „Wielkie eksperymenty dla małych ludzi” W. Mikołuszko, J. Rzezak, wyd. Agora

 „Przygody z Machefim” W. Wajnert

 „Przygody z Machefim” W. Wajnert

A tu nieco starsza, być może jeszcze pamiętana przez niektórych pozycja. Ja sama gdzieś we wspomnieniach kojarzę tę okładkę, być może zalegała gdzieś na półkach mojego rodzinnego domu, a może miał ją któryś z moich znajomych.

„Przygody z Machefim” to zbiór historyjek, w których bohaterowie, najczęściej dzieci, mają do rozwiązania jakiś problem. Wtedy z pomocą przychodzi im Machefi. Kim jest Machefi? Nawet on sam nie potrafi dokładnie określić. Jego imię to pierwsze sylaby podstawowych nauk: matematyki, chemii, fizyki. Bohater jest jakby myślą, pomysłem, dobrym duszkiem, głosem, który pojawia się w głowie bohaterów, gdy mają styczność z jakimś problemem. Naprowadza ich na rozwiązanie, jednak nigdy nie daje im gotowych odpowiedzi. Bohaterowie już sami, na podstawie znajomych sobie praw nauki dochodzą do tego, jak wyjść z problemu. Bardzo podoba mi się takie podejście sugerujące, żeby nie iść na łatwiznę, ale trochę pokombinować, bo rozwiązań problemu może być wiele i do wyjscia z niego może się przydać wiedza, którą już dobrze znamy.

Z treścią „Machefiego” zapoznałam się dopiero niedawno i jednocześnie jestem zachwycona, że nie tylko współczesne publikacje mają ciekawe sposoby na przemycenie naukowej wiedzy dzieciom, ale jednoczenie dopadło mnie lekkie zażenowanie, ponieważ odnoszę wrażenie, że dawniej od czytelnika wymagało się o wiele więcej samodzielnego myślenia i jakiś solidniejszych podstaw wiedzy.

 „Przygody z Machefim” W. Wajnert

 „Przygody z Machefim” W. Wajnert Znacie jakieś ciekawe publikacje w klimacie książek naukowych dla dzieci? Dajcie znać, być może wypadałoby uzupełnić recenzję o kilka fajnych pozycji 😉

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pozostań też z nami w kontakcie:
– Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami z naszych podróży
– Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe rękodzieła, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy

Reklama