Rękoczyny: Warsztaty linorytu

Tegoroczne Rękoczyny były dla mnie wyjątkowe, bo zamiast wydawać fortunę na rękodzieło, jak to bywało do tej pory, zrobiłam swoje własne! Sfrustrowana tym, że na zeszłorocznych Rękoczynach ominęła mnie frajda tworzenia na warsztatach rękodzielniczych, zdecydowałam się w tym roku zagwarantować sobie udział.

Już po przejrzeniu programu Rękoczynów mocno rozczarował mnie fakt, że wybór warsztatów był nieco skromny w porównaniu z zeszłoroczną imprezą (opis Rękoczynów 2015 znajdziecie tutaj). Zadziwił mnie również fakt, że za uczestnictwo pobierana jest opłata – rok temu udział w warsztatach był całkowicie darmowy. Domniemam, że Kamienicy 12, będącej organizatorem imprezy, musiał wysypać się jakiś spory sponsor, skoro całkowicie zmienił się charakter organizacji warsztatów.

Ostatecznie zdecydowałam się na uczestnictwo w warsztatach linorytu. Wybór ten okazał się strzałem w dziesiątkę, ponieważ dłubanie w linoleum okazało się niesamowicie relaksującą i inspirującą zabawą.

Wasztaty przeprowadził pan Szymon Kaźmierczak – artysta znany w Bydgoszczy przede wszystkim ze swych ilustracji i komiksów. Pan Szymon przekazał nam na wstępie kilka informacji na temat techniki linorytu, pokazał kilka dzieł stworzonych tą metodą, a także poradził, gdzie można nabyć narzędzia i materiały.

Oto prace pana Szymona wraz z matrycą, z której powstały. Czasami do jednej pracy można użyć więcej matryc i kolorów. Oddtworzenie i zmodyfikowanie wariantu matrycy jest nieco trudne, ale efekt polichromii jest niesamowity.

Rękoczyny warsztaty linorytu

Dacie wiarę, że obraz z papugą to także linoryt?! Ile czasu trzeba poświęcić i pracy włożyć, żeby zyskać niemal fotograficzny efekt?!

Rękoczyny warsztaty linorytu

A teraz czas na naszą twórczość 😉 Rozpoczęliśmy od przekalkowania wybranego motywu. Ja wybrałam tego Ostatniego Mohikanina. Już obrysowując kontur, zdałam sobie sprawę, że będę miała spory problem z tym motywem. Drobne detale i ilość płynnych linii nadają grafice efekt, ale są bardzo trudne do wyrycia. Przynajmniej dla takiej niewprawionej ręki jak moja.

Rękoczyny warsztaty linorytu

Motyw ponownie odrysowałyśmy, lecz tym razem na linoleum. Dla ułatwienia warto zakolorować sobie obszar, który ma pozostać nietknięty podczas rycia. Następnie dłubałyśmy dłutkami w naszych pracach. Proces ten jest bardzo czasochłonny – tworzenie naszych nieskomplikowanych motywów zajęło nam ponad 3 godziny, jednak umilałyśmy sobie czas pogaduszkami, dzięki którym świetnie się poznałyśmy. Okazało się, że wszystkie interesujemy się rękodziełem i każda z nas coś tworzy!

Rękoczyny warsztaty linorytu
Rękoczyny warsztaty linorytu
Rękoczyny warsztaty linorytu
Rękoczyny warsztaty linorytu

W tej technice ważne jest prawidłowe uchwycenie dłuta. Jeżeli trzyma się je źle, można sobie pociąć palce ostrzem. Ja oczywiście trzymałam dłuto po swojemu i nie trudno się domyślić, jak to się skończyło…

Nasze matryce pokryłyśmy cienką warstwą farby drukarskiej i przykryłyśmy kartką, na której miał pojawić się linoryt. Następnie łyżeczką jeździłyśmy po kartce, mocno dociskając odpowiednie fragmenty. Dla lepszego poślizgu łyżki warto nasmarować kartkę mydłem.

Rękoczyny warsztaty linorytu

Rękoczyny warsztaty linorytu

W linorycie skomplikowane jest to, że do samego końca nie widzimy efektu naszej pracy. Dopiero po wykonaniu pierwszej odbitki da się zauważyć, czy popełniliśmy gdzieś błędy. Część można jeszcze poprawić dłutem, części niestety nie. I to właśnie czyni tę technikę niezwykle trudną, bo jednym niefortunnym machnięciem dłuta można popsuć sobie wielogodzinną pracę.

A oto efekt końcowy naszej dłubaniny:

Rękoczyny warsztaty linorytu
Rękoczyny warsztaty linorytu
Rękoczyny warsztaty linorytu
Rękoczyny warsztaty linorytu

Warsztaty linorytu były dla mnie pożyteczną zabawą, ponieważ nie tylko sprawiły mi świetną frajdę, ale również pozwoliły nabyć wiedzę, którą na pewno wykorzystam w przyszłych projektach. Poznałam również niesamowicie sympatycznych ludzi, z którymi w miarę możliwości postaram się utrzymywać kontakt, ponieważ wiele nas łączy: pasja i miłość do rękodzieła.


ZAPISKI NA MARGINESIE

Warsztaty linorytu z perspektywy innej uczestniczki

Twórczość Moniki: kartki okolicznościowe, książeczki sensoryczne dla maluchów

Twórczość Aleksandry

Twórczość Justyny

 

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pozostań też z nami w kontakcie:
– Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami z naszych podróży
– Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe rękodzieła, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy

Reklama




Jestem na Instagramie!

 Jestem gorliwą zwolenniczka podróżowania z dzieckiem, nawet tym kilkumiesięcznym, jednak, jak przekonaliśmy się na własnej skórze, są miejsca, z których wiele nie wyniesiemy, mając małego bąbla u boku. Właśnie taki niedosyt czuliśmy po wizycie w Amsterdamie – mieście, które ma do zaoferowania dorosłemu podróżnikowi więcej niż inna stolica Europy, a większość tych dobrodziejstw, mimo że znajdowały się w zasięgu ręki, musieliśmy sobie odpuścić. Dlaczego Amsterdam nie jest dobrym miejscem do odwiedzenia z małym dzieckiem, przeczytacie z najnowszego wpisu. ➡️Link w BIO⬅️ #amsterdam #Holandia #majowka #długiweekend #eurotrip #tripwithfamily #travelwithkids #podróżezdzieckiem #podróżowaniezdzieckiem #podróżezdziećmi #podróżowaniezdziećmi #rodzinnepodróże #podróżezrodziną
 Post o Amsterdamie już dawno zagrzał miejsce na blogu, a ja nawet nie bardzo miałam kiedy dać znać o jego istnieniu na Insta  Jesień zasypała mnie wieloma sprawami przez co było i będzie mnie mniej w wirtualnej rzeczywistości. Nie mogę jednak narzekać, bo lubię mieć dużo na głowie  Łapcie i czytajcie ten post o atrakcjach Amsterdamu, a może was skusi do rezerwacji lotu, bo to miasto idealne do zwiedzenia jesienią i wiosną, kiedy pogoda jest tak nieobliczalna i nieoczywista jak w tym roku. ➡️Link w BIO ⬅️ #amsterdam #Holandia #majowka #długiweekend #eurotrip #holland #begijnhof
 Twarz Guliwera miała wyrażać zdziwienie, dla mnie jest nieco przerażająca (nic dziwnego, skoro Liliputy buszują mu po wnętrznościach). Giganta warto jednak odwiedzić, zwiedzając niemiecką cześć wyspy Uznam. Znajdziecie go w Gulliverswelt w miejscowości Pudagla - to małe centrum rozrywki, w którym ani dzieci, ani dorośli nie będą się nudzić. Więcej o atrakcji poczytajcie w najnowszym wpisie ➡️Link w BIO⬅️ ____________________________ #gulliverswelt #Uznam #Usedom #Germany #Niemcy #tripwithfamily #travelwithkids #kidstravel #światguliwera #pudagla #atrakcjedladzieci
 Ostatnie chwile lata
 Jeżeli wybieracie się do Świnoujścia lub w okolice, warto przejechać się kilka kilometrów dalej, aby zobaczyć, jakie ciekawe atrakcje familijne przygotowali nasi zagraniczni sąsiedzi. Ot na przykład, tuż po przekroczeniu granicy polsko-niemieckiej możecie trafić do miejsca, w którym spotkacie waszych ulubionych bohaterów ze świata kina w formacie XXL... i z piasku. Informacje na temat tej i jeszcze jednej ciekawej atrakcji niemieckiej części wyspy Uznam znajdziecie na blogu noszerazykilka.pl ➡️Link w BIO ⬅️ _____________________________ @sandskulpturen_usedom #rzeźbazpiasku #rzeźbazpiasku #Uznam #Niemcy #Usedom #sandskulpturen #Świnoujście #Ahlbeck #sandskulpturen #instatravel #Germany #worthvisit #art #avatar #flinstones #oscar #ghostwriter #dirtydancing #gameofthrones #graotron #travelwithkids #kidstravel
 Kierując się rekomendacją znajomych, udaliśmy się do Kruszwicy, żeby zobaczyć tę wieżę, w której myszy Popiela zjadły.  Warto ją zwiedzić, że względu na widok, jaki roztacza się ze szczytu, ale muszę przyznać, że to jezioro Gopło stało się naazą atrakcją dnia. Pięknie zagospodarowany brzeg Półwyspu Rzępowskiego zachęca do spacerów a jego cypel zakończony jest ogólnodostępną plażą! Kąpieliska pilnuje ratownik, znajdują się tam przebieralnie, plac zabaw oraz knajpa, w której można kupić kawę lub fryty. Mimo tych udogodnień i upału tłumów brak, co dla mnie jest wielkim plusem. Kąpiel w Gople zaliczona! A wiecie skąd pochodzi nazwa miasta? Podpowiedź znajduje się w herbie