Noszę razy kilka

Via Baltica dzień 2 – Litwa: Wilno – miasto zaskakujących detali

Długie lata kochałam Wilno wiernie i gorliwie. Miłość ta podszyta była sentymentem i ciepłymi wspomnieniami, bo wyprawa do Wilna była kojącym uwieńczeniem moich burzliwych przygód z wymiany studenckiej na Białorusi w 2010 roku (do poczytania tu i tu). Ja i mój kolega – jedyni, którzy wytrwali w tej wymianie do końca, zdecydowaliśmy się nie wracać do Polski, jak wszyscy studenci, trasą prowadzącą przez Warszawę, a przekroczyć białoruską granicę od strony Litwy. Mieliśmy w ten sposób okazję zwiedzić jeszcze Wilno, które mój kolega znał jak własną kieszeń, ponieważ kilka lat wcześniej studiował na Uniwersytecie Wileńskim. Z Wilna odjeżdżał wieczorami autobus do Gdańska, a że chłopa miałam wtedy w Gdańsku, cały ten plan był mi bardzo na rękę. Do samej granicy wszystko szło jak z płatka, jednak ciśnienie podniosła nam kontrola graniczna, podczas której jedno z nas – ja lub mój kolega – musiało oddać bagaż do przeszukania. Wiedziałam, że kumpel przemyca „nadprogramową” ilość papierosów (nic do potępienia: wtedy paczka Viceroyów była do kupienia w Mińsku za odpowiednik 1,40 zł), więc wzięłam to na siebie. Byłam tak zestresowana, że zapytana, co znajduje się w tekturowym pudełku, nie potrafiłam wytłumaczyć, że wiozę karafkę na prezent. Aby przybliżyć wam, w jakiej atmosferze przebiegała kontrola, dodam, że w sąsiadującym wagonie celnicy demontowali tapicerkę przedziału, ponieważ poważnie podejrzewali kogoś o przemyt. Tak więc biorąc pod uwagę tę sytuację i inne „przygody” z wymiany studenckiej, wyobraźcie sobie naszą ulgę, gdy przekroczyliśmy granicę i znaleźliśmy się po stronie litewskiej. W dodatku Wilno ze swoimi zdobnymi kamieniczkami i wąskimi uliczkami bardzo kontrastowało z architekturą Mińska i bliższe było polskim klimatom. Czuliśmy się jak w domu. Później cały czas patrzyłam na Wilno przez pryzmat tamtych ciepłych emocji i byłam gotowa dać w twarz każdemu, kto podważał moje zdanie, że Wilno jest najpiękniejszą europejską stolicą zza wschodniej granicy (nie biorąc pod uwagę Moskwy ofc). I tak było, dopóki dzięki eurotripowi Via Baltica nie zobaczyłam Rygi i Tallina, ale o tym innym razem.

Wilno było drugim celem podróży Via Baltica, jednak przy opisie atrakcji przenoszę swoją narrację do czasów wymiany studenckiej, ponieważ zobaczyłam wtedy więcej, a moje zwiedzanie było opatrzone komentarzem przewodnika, który Wilno zna. Na Via Baltica naszym głównym celem było spotkanie z przyjaciółmi, a zwiedzanie miasta było niejako „dodatkiem”.

Warto wspomnieć, że Wilno jest miastem artystycznych akcentów i zachwycających detali, które czają się tuż za rogiem. Trzeba tylko nieco wytężyć oko. Przyrównałabym Wilno do dziecięcej skrzynki na skarby – takiej z guzikami, naklejkami, zabawkami, spinaczami, szklanymi kulkami – drobiazgami, w których zamknięty jest cały sentyment i zachwyt dziecka.

Litwa Wilno Via Baltica

DOJAZD DO WILNA

– siedem lat temu, wracając z wymiany studenckiej, korzystałam z przejazdu autobusem. Trasa Gdańsk – Wilno – Gdańsk jest wciąż aktualna u przewoźnika Sindbad. Koszt biletu oscyluje między 100 – 130 zł, czas podróży: ok. 10 godzin.

– podczas Via Baltica podróżowaliśmy samochodem i to rozwiązanie bardzo polecam. Warto jednak pamiętać, że im dalej na wschód, tym odczuwalnie drogi tracą na jakości – tyczy się to zarówno naszego kraju jak i zagranicy. Po stronie Litewskiej tylko autostrady i drogi ekspresowe są dostatecznej jakości.

CO WARTO ZOBACZYĆ W WILNIE

Archikatedra św. Stanisława i św. Władysława – chyba najbardziej urzekający i najbardziej kojarzący się z Wilnem zabytek. W XIV w., na jej miejscu stała drewniana katedra. Przez lata była niszczona i rekonstruowana, a za sowietów pełniła funkcję magazynu, galerii oraz sali koncertowej. Dopiero w 1989 roku ponownie przywrócono jej status świątyni. Przy katedrze znajduje się 60-metrowa dzwonnica, w której znajduje się ponad 30 dzwonów! Za Archikatedrą znajduje się Pałac Wielkich Książąt Litewskich.

Archikatedra św. Stanisława i św. Władysława Archikatedra św. Stanisława i św. Władysława Archikatedra św. Stanisława i św. Władysława Archikatedra św. Stanisława i św. Władysława

Uniwersytet Wileński – to najstarsza uczelnia w Europie wschodniej, założona w 1579 przez naszego polskiego króla Stefana Batorego. Nie przyszłoby mi do głowy, żeby zwiedzić to miejsce, gdyby nie namowa kolegi (on sam przez pewien czas był studentem UW i, notabene, wyznał, że nie tak trudno było się na niego dostać). Kompleks architektoniczny Uniwersytetu jest oddany do zwiedzania (dziedzińce, kościół): dorośli – 1,5 EUR, uczniowie, studenci – 0,5 EUR. My odwiedziliśmy również poszczególne katedry, wszystko za darmo, bo kolega wiedział, gdzie iść i łatwo wtopiliśmy się w tłum studentów. Przypomnę, że na UW studiował niegdyś nasz polski wieszcz Adam Mickiewicz, który dla Litwinów jest oczywiście poetą litewskim (jest to jeden ze szczebli drabiny konfliktu polsko-litewskiego, którego napięcie da się wyczuć w rozmowie z Litwinami). Warto zwiedzić uczelnię, ze względu na jej zabytkową architekturę i oryginalne freski.

Via Baltica Litwa Wilno Uniwersytet Wileński Via Baltica Litwa Wilno Uniwersytet WileńskiVia Baltica Litwa Wilno Via Baltica Litwa Wilno

Wzgórze Giedymina – Baszta Giedymina położona jest na 48 m.n.p.m., więc spokojnie spacerkiem można powspinać się pieszo lub, komu wygodniej, skorzystać z kolejki, która kursuje na sam szczyt (koszt 2 euro w dwie strony). Baszta znajdująca się na wzgórzu to pozostałość po Zamku Górnym, który powstał za czasów Giedymina w XIV wieku. Obecnie znajduje się tam muzeum oraz, na samej górze, taras widokowy.

Via Baltica Litwa Wilno Wzgórze Giedymina

Panorama z Baszty Giedymina

Via Baltica Litwa Wilno Wzgórze Giedymina Via Baltica Litwa Wilno Wzgórze Giedymina

Pałac Prezydencki.

Via Baltica Litwa Wilno Pałac prezydencki

Ostra Brama – Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie! – tak, to ta sama Ostra Brama, którą znamy z inwokacji „Pana Tadeusza”. Gotycka brama została wzniesiona w XVI w. jest jedyną pozostałością po murach obronnych miasta. Pochodzący z XVII w. wizerunek Matki Boskiej Ostrobramskiej ma 2 metry wysokości i 1,63 m szerokości. Matka Boska Ostrobramska uważana jest za sprawczynię cudów.

Via Baltica Wilno Litwa Ostra Brama

Ulica Literacka – przykuwa uwagę pięknymi zdobieniami ścian budynków, będącymi efektem ruchu artystycznego w 2008 r. Dla upamiętnienia pisarzy związanych twórczo z Litwą wtopiono w ścianę różne tablice, rzeźby, prace artystyczne, będącymi nawiązaniami do ich dzieł. Znajdziemy też kilku polskich twórców.

  DSC_0380-min DSC_0382-min DSC_0383-minDSC_0375-min Via Baltica Wilno Litwa Ulica literacka

Kościół Św. Anny – gotyk w pełnej krasie. Powstał na przełomie XV i XVI wieku, ufundowany przez wielkiego księcia litewskiego i późniejszego króla polskiego Aleksandra Jagiellończyka. Tuż obok kościoła znajduje się pomnik Adama Mickiewicza.

Via Baltica Litwa Wilno Kościół Św. Anny

Użupio, Užupis lub po prostu Republika Zarzecza – najciekawsza dla mnie część Wilna. Użupio jest dzielnicą, która 1 kwietnia 1990 roku ogłosiła swoją autonomię i obecnie jest Republiką mającą swoją własną konstytucję, premiera, hymn, monetę a nawet biskupa i 17-osobową armię. Historia uzyskania „niepodległości” jest dość ciekawa. Użupio było kiedyś biedną i niebezpieczną dzielnicą Wilna – z tego też powodu nieatrakcyjną do zamieszkania. Zasiedlali się w niej więc głównie artyści nie mający grosza przy duszy i tak Zarzecze zamieniło się w dzielnicę ludzi z marginesu społecznego i bohemy artystycznej. Artyści spotykali się w karczmie, przepijając ostatnie pieniądze i biadoląc, jak im źle i jak bardzo są niedoceniani. Wtedy ktoś wpadł na pomysł o utworzeniu własnego państwa, gdzie sztuka będzie sztandarem a hasło „wolność” orędziem. Propozycja się przyjęła i tak Użupio, liczące jakieś 600 m2, stało się państwem w państwie (czy państwem w mieście) i zyskało na atrakcyjności. Obecnie Użupio jest prestiżową częścią Wilna i już nie tylko artyści, a nawet znani politycy i celebryci zamieszują jego region.

Republika Zarzecza posiada piękną konstytucję przetłumaczoną na kilka języków. Jej postulaty są wyryte na taflach luster, tak, aby każdy, czytając ją, widział siebie. Konstytucja Zarzecza jest najpiękniejszą, najbardziej ludzką i jedyną, jaką warto przeczytać do końca. Oto kilka przykładów:

1. Człowiek ma prawo mieszkać nad Wilenką, a Wilenka przepływać obok człowieka.
2. Człowiek ma prawo do ciepłej wody, ogrzewania w zimie i do dachu z dachówek.
3. Człowiek ma prawo umrzeć, ale nie jest to jego obowiązkiem.

13. Kot nie ma obowiązku kochać swego pana, ale powinien pomóc mu w trudnej chwili.

16. Człowiek ma prawo do szczęścia.
17. Człowiek ma prawo do nieszczęścia.

31. Człowiek może być wolny.
32. Człowiek jest odpowiedzialny za swoją wolność.

Via Baltica Litwa Wilno Użupio Republika Zarzecza Zarzecze

Spacerując po Zarzeczu warto odejść od głównej ulicy, wejść w nieznany zaułek, zajrzeć w bramy. Czekają tam na was niespodzianki: na rozwalających się ścianach wiszą obrazy, w dziurze muru ktoś umieścił rzeźbę, idąc brudną ulicą nagle natkniemy się na ekstrawagancką instalację. Sztuka wpleciona jest w każdą nawet najbardziej ordynarną dziedzinę życia społecznego.

Via Baltica Litwa Wilno Użupio Republika Zarzecza Zarzecze Via Baltica Litwa Wilno Użupio Republika Zarzecza Zarzecze Via Baltica Litwa Wilno Użupio Republika Zarzecza Zarzecze Via Baltica Litwa Wilno Użupio Republika Zarzecza Zarzecze

W centrum Użupio znajduje się pomnik anioła-trębacza. Kolega opowiedział mi, że kiedyś stał tutaj pomnik przedstawiający jajko. Pomnik znikł, a na jego miejscu postawili anioła. Ludzie podśmiewują się, że anioł wykluł się z jajka. Prawda jest jednak taka, że autor pomnika-anioła nie wyrobił się w czasie ze swoim zamówieniem i postawił zamiennik na czas, aż skończy projekt. Obecnie pomnik jajka jest przeniesiony w inne miejsce i wilnianie zastanawiają się, co tym razem się z niego wykluje.

Via Baltica Litwa Wilno Użupio Republika Zarzecza Zarzecze

Warto przyjechać do Wilna na Prima Aprilis – wtedy Zarzecze obchodzi swoje święto niepodległości – na moście odbywa się kontrola paszportów (wraz z wbiciem w niego pieczątki), a na terenie Zarzecza odbywają się liczne uroczystości, koncerty, happeningi i inne akcje artystyczne.

POZOSTAŁE ATRAKCJE WILNA

AJ šokoladas – fabryka produkująca czekoladę według belgijskiej tradycji. W Wilnie znajdziecie sklep, w którym możecie nabyć tę niebiańską czekoladę i w dodatku podziwiać wykonane z niej meble i rekwizyty.

Via Baltica Litwa Wilno Via Baltica Litwa Wilno

CO ZJEŚĆ W WILNIE

Cepeliny – przypominają nieco polskie pyzy. Dostępne z różnorodnym farszem – mięsnym, rybym, grzybowym.

Chłodnik – zupa podawana na zimno, przyrządzona z ogórków, buraków, jajek i koperku na bazie kwaśnego mleka i śmietany.

Chleb – jestem wielką fanką litewskiego chleba – ciemny i nieco słodkawy, spotykany z dodatkiem kminku lub rodzynek.

Kawa – kolega wyznał mi, że wilnianie są wielkimi amantami kawy. Coś musi w tym być, skoro nawet w „Panu Tadeuszu” sporo treści poświęcono rytuałowi picia kawy. Tak czy owak, mój kolega nie kłamał – pierwsza kawa, jaką wypiłam po przyjeździe z Białorusi do Wilna, pomimo że była z automatu postawionego na korytarzu Uniwersytetu Wielńskiego, była rewelacyjna!

Kwas chlebowy – jak to mówią „ruska coca-cola”. Pyszny, musujący napój ze sfermentowanego chleba, często z dodatkiem w postaci rodzynek. Rewelacyjnie orzeźwia i jest bardzo zdrowy.

PRZEMIESZCZANIE SIĘ PO WILNIE

Wszystkie atrakcje i zabytki Wilna skupione są wokół starówki – naprawdę nie ma potrzeby korzystania z transportu publicznego. Aby zwiedzić wszystko, co najważniejsze w Wilnie, potrzebujemy max. 2 dni. Jeżeli jednak nie lubicie chodzić pieszo, warto skorzystać z roweru miejskiego.

– mieliśmy nie lada problem ze znalezieniem darmowego parkingu w centrum. W dodatku jazda po Wilnie to mały sajgon, bo w mieście zastosowano dość skomplikowane rozwiązania drogowe np. uliczki jednokierunkowe nagle stają się dwukierunkowymi. Znaleźliśmy mały skrawek miejsca na zaparkowanie i mimo że wokół było sporo samochodów, to jednak zostawiliśmy auto z małymi wątpliwościami. Jak się okazało słusznie, bo gdy wróciliśmy za naszą wycieraczką była włożona karteczka z niejasną dla nas treścią w języku litewskim. Poprosiliśmy przechodniów o przetłumaczenie i jak się okazało, autentycznie dostaliśmy mandat! Co swoją drogą było dziwne, bo w tym miejscu tylko niektóre samochody miały te karteczki. Widocznie o otrzymaniu mandatu przesądziły nasze polskie rejestracje ;). Przetłumaczyliśmy w domu na spokojnie treść mandatu, zajrzeliśmy na stronę internetową, gdzie trzeba było uregulować płatność, jednakże, jako że treść była dostępna tylko w języku litewskim i nie mieliśmy pojęcia, co dalej zrobić, machnęliśmy ręką. Póki co nikt nas po sądach nie ciągnął 😉

PRZYDATNE INFORMACJE NA TEMAT WILNA

katnor na każdym kroku.

– bardzo dużo bezdomnych w centrum.

Litwini rozumieją język polski, ale się do tego nie przyznają. Ta chłodna relacja w stosunku do Polaków wynika ze złożonego, wieloaspektowego konfliktu. Litwini wiele mają Polakom za złe, to jednak temat tak obszerny, że nadaje się na osobny post.

w sezonie letnim w Wilnie jest TŁOCZNO: i przez tłumy turystów i przez bardzo wąskie uliczki starówki. Pojawia się problem nie tylko przejazdu samochodem, ale nawet przejścia między ludźmi. Z tego względu, a także biorąc pod uwagę fakt, że ulice i chodniki są brukowane, nie jest to idealne miejsce dla spaceru z małym dzieckiem w wózku. Lepiej sprawdzi się nosidło lub chusta. Nawał turystów da się też we znaki przy poszukiwaniu restauracji czy kawiarni. Bardzo trudno o wolne miejsca, czasem trzeba poczekać w kolejce, aż stolik w knajpce się zwolni. Bardzo polecam zwiedzanie Wilna zimą, gdzie tych problemów nie ma, natomiast samo miasto pokryte śnieżnym puchem wygląda bajecznie!

ZAKUPY W WILNIE

Centra handlowe i supermarkety znajdują się na obrzeżach miasta: z tych pierwszych polecamy  popularną sieć Maxima – znajdziecie ją również na Łotwie i Estonii. Robiliśmy zakupy w centrum handlowym Akropolis i również możemy zarekomendować to miejsce. W samym centrum galerii znajduje się kryte lodowisko.

CO NA PAMIĄTKĘ Z WILNA

Z Wilna warto przywieźć wyroby rękodzielnicze, szczególnie zabawki z drewna i biżuterię z bursztynu. Na uliczkach Wilna często można spotkać kramiki z rękodziełami.

CENY W WILNIE

Jak na stolicę ceny nie są wygórowane. Za obiad dla dwóch osób zapłaciliśmy 15 euro (kwas chlebowy, cepeliny, deser).

PRZYGODY

Historia znalezienia kempingu, w którym moglibyśmy przenocować po opuszczeniu Wilna jest dość zabawna. Będąc jeszcze na Litwie, zajechaliśmy na bardzo zadbany kemping, jednak o dziwo – pusty. Zaparkowaliśmy samochód i ruszyliśmy, żeby dogadać się odnośnie ceny noclegu. Ku nam wybiegła poddenerwowana pani z telefonem w ręku i, nic nie tłumacząc, dała mi go w dłoń. Okazało się, że babka rosyjskiego i angielskiego ni w ząb i przez telefon rozmawiałam z szefem kempingu, który po angielsku owszem, ale był na jakiejś męskiej balandze i przez hałas w tle ledwie dało się cokolwiek zrozumieć. Poinformował nas, że nie możemy zostać, bo na kempingu nie ma wolnych miejsc (przypominam, że cały był pusty). Zaczęliśmy prosić, czy chociaż skrawka trawy nie możemy na zaparkowanie samochodu, że możemy spać w aucie. Właściciel podpytał, na jaki okres chcemy się zatrzymać, gdy otrzymał odpowiedź, że jedna noc, odparł, że nie ma sprawy. Od jutra miała zjawić się jakaś reprezentacja koszykówki i mieli zarezerwowany cały kemping wyłącznie dla siebie, a że my na jedną noc, to co komu szkodzi. Ustaliliśmy cenę 16 euro za naszą dwójkę. Cena do przyjęcia, chociaż na Litwie za nocleg na kempingu w aucie mieliśmy taniej – 12 euro za 2 os. Telefon przejęła pani i odbyła z właścicielem krótką pogawędkę. Po zakończonej rozmowie prosiła pójść za nią i zaprowadziła nas… do pięknego, dwuosobowego domku, świeżo po remoncie! Mieliśmy więc cały domek dla siebie, na kempingu, który de facto też mieliśmy cały dla siebie za jedyne 16 euro! Bezkonkurencyjnie, najlepszy nocleg na Via Baltica! Jeżeli szukacie namiaru: Pasvalio Kempingas. Negocjujcie, bo warto 😉

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pozostań też z nami w kontakcie:
– Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami z naszych podróży
– Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe rękodzieła, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy

Reklama




Jestem na Instagramie!

 "Mogłabym tu mieszkać!" Te. już przewraca oczami na te moje wyznania, które padają za każdym razem, gdy widzę jakieś piękne miejsce. A oboje wiemy, że trudno byłoby mi opuścić na stałe Polskę, w której się urodziłam, mam rodzinę i znajomych. Bardzo się cieszę, gdy podczas podróży mam okazję porozmawiać z lokalnymi mieszkańcami, a już w ogóle z Polakami na emigracji, którzy porównują zastałe realia z tymi w Polsce. Na Bornholmie miałam przyjemność poznać Polkę mieszkająca 6 lat w Danii. Wymeczyłam ją pytaniami o to, jak się żyje w tym "raju". Zaskoczyła mnie melancholia w jej głosie i wyznanie, że próbowała wrócić z dziećmi do kraju, ale tęsknota za mężem, który pozostał w Danii ze względu na pracę, zmusiła ja do powrotu.  Po takich relacjach bardziej doceniam swoją rolę gościa w odwiedzanych krajach, a teraz trzy razy się zastanowię nim klepnę "chciałabym tu zostać". Bo co, jeżeli się spełni? (Zapłaczę się za Bydzią ) #etam #bydgoszczlepszanizbornholm #bornholm #hasle #dania #denmark #bornholmonbike #travelonbike
 Na kilka dni przed wyruszeniem w naszą podróż na Bornholm z zapartym tchem śledziłam prognozę pogody. W tym przypadku najistotniejsza była kwestia, którą zazwyczaj ignoruję sprawdzając stan pogody na najbliższe dni. To siła wiatru. ️ W dniu wypłynięcia na lądzie miało wiać ok 35 km/h. Wiecie, co to oznacza na pełnym morzu?  Pewnie nie zdajecie sobie sprawy, że taka Zawadiaka, która przejechała dziesiątki tysięcy kilometrów samochodem, może cierpieć na chorobę lokomocyjną. A jednak ☺️ W dzieciństwie nikt mi nie wróżył kariery podróżniczej. Na sam zapach benzyny robiło mi się niedobrze a na lekcji wf-u byłam zwolniona z wykonywania ćwiczeń, w których wymagane było kręcenie głową.  Podróżowanie z Te. podleczyło mnie z tej przypadłości, jednak przeczuwałam, że na bujającym się statku może nie być lekko. Czy rzeczywiście bujało? Katamaranem miotało jak szatan, a dla mnie, tuż obok porodu, były to najdłuższe godziny życia. Dałam z siebie wszystko. Dosłownie Jednak niektóre kobiety po porodzie decydują się na drugie dziecko, a ja, wiedząc, co może mnie spotkać na morzu, zdecydowałabym się płynąć jeszcze raz. Bo Bornholm zasługuje na ponowne odwiedziny. Spowiadam się z tej mojej kiepskiej przypadłości, żeby uzmysłowić wam, że da się i warto czasem zacisnąć zęby, gdy problemu nie da się przeskoczyć. Nie szukajcie wymówek, bo wiele wspaniałości może was w życiu ominąć! P.S. Już wiadomo, że wilk w moim logo nie jest wilkiem morskim  #bornholm #sandvig #bornholmonbike #noszerazykilka #zawadiaka #dania #denmark #travelonbike
 Jeszcze trochę bornholmskiego SPAMu #bornholmonbike #bornholm #denmark #dania #noszerazykilka #zawadiaka
 Mam taki niepozorny zeszyt, w którym zapisuję cele do osiągnięcia. Właśnie "cele" , nie "marzenia", bo to właśnie do celu się dąży i osiąga. Listę aktualizuję co roku, bo na niektórych punktach przestaje mi po pewnym czasie zależeć. Pozycją skrupulatnie przepisywną była "wycieczka rowerowa po Bornholmie". Ten punkt będę mogła już wykreślić z zeszutu  Co istotne, odkrywam Bornholm w towarzystwie bliskich mi ludzi i to potęguje satysfakcję z osiągniętego celu! A jak u was z osiąganiem wyznaczonych sobie celów? Spełnienie których dało wam najwięcej satysfakcji? #bornholm #ronne #bornholmonbike #noszerazykilka #zawadiaka #denmark
 Ostatnie weekendy zapełniły nam rowerowe treningi. Hartujemy cierpliwość i wytrzymałość Miszki, bo czeka nas niebawem spora trasa do pokonania  Zaczęliśmy od 20, potem 30 km, a wczoraj pokonaliśmy aż 40 km, jadąc do miejscowości Samociążek! Misza na szóstkę! Jesteśmy pewni, że mały poradzi sobie w zbliżającej się podróży.  Natomiast zobaczymy, jak rodzice poradzą sobie organizacyjnie, bo jak zwykle wszystko na ostatnią chwilę...  #rower #dzieckonarowerze #travelonbike #poland #bike #biketravel
 Rozbicie piniaty jest często punktem kulminacyjnym dziecięcej imprezy. Dlaczego warto zrobić piniatę samodzielnie? Bo jest to łatwe, tanie i nie wymaga wybitnych zdolności artystycznych – jedynie wytrwałości i fantazji. W dodatku, jeżeli zaangażujecie w pracę dzieci, zyskacie kilkadziesiąt minut świętego spokoju. Sami widzicie, że się opłaca  Wskazówki, jak zrobić piniatę o niestandardowym kształcie znajdziecie na blogu! ➡️Link w BIO⬅️ #piniata #piñata #pinata #birthdaypinata #birthday #urodzinydziecka #urodziny #diyproject #diy #handmade #zrobtosam #rekodzielo #rękodzieło #angrybirds #noszerazykilka #zawadiaka #angrybird #angrybirds #angrybirdspinata