Packlista, czyli co zabrać w podróż po Europie

Posted Podróże duże

Jeżeli wybierasz się w długą podróż i nie masz pojęcia, co należałoby ze sobą zabrać, żeby w spokoju przeżyć wakacje, przydadzą Ci się wskazówki zawarte w tym wpisie. Jeszcze rok temu sama pragnęłam znaleźć jedną konkretną listę przedmiotów, które dobrze byłoby zabrać w podróż. Czekała nas trzytygodniowa wyprawa na Bałkany i chcieliśmy się do niej dobrze przygotować. Sporo czasu przeznaczyliśmy na czytanie porad na blogach i stronach internetowych o tematyce podróżniczej. Przydatne okazały się rozmowy ze znajomymi, którzy mieli na swoim koncie podobne wyprawy. Wszystko to bardzo pomogło nam zdecydować, czego tak naprawdę będziemy potrzebować, a co możemy sobie odpuścić wybierając się na wakacje na południe Europy.

Nim zabierzesz się za pakowanie, dobrze rozpocząć od zadania sobie następujących pytań:

Kto jedzie w podróż? – wiadomo, że jeżeli jedzie kobieta, to trzeba przypilnować, żeby nie zabrała ze sobą połowy wyposażenia domu. Natomiast jadąc z dziećmi, warto zaopatrzyć się w jakiegoś wana, a nawet tira do przewozu zabawek, sterty ubranek, herbatników i soczków.

Jak długo będziemy podróżować? – my przeznaczyliśmy na podróż 3 tygodnie, dlatego wiedzieliśmy, że warto zapakować niektórych rzeczy trochę więcej, np. odzieży i bielizny, jedzenia czy pieniędzy. Gdyby wyprawa trwała tydzień, pewnie nie bralibyśmy proszku do prania tylko więcej ciuchów.

Czym będziemy podróżować? – wiadomo, im większe auto, tym więcej zabierzesz.

Jaka będzie pogoda? – spróbuj na podstawie prognozy pogody oszacować, jaka będzie temperatura w danym okresie, czy będą występować opady lub wiatr. Dowiedz się więcej o klimacie miejsc, do których się udajesz. My wiedzieliśmy, że w czasie naszej podróży będzie bardzo gorąco i być może trochę deszczowo. Dlatego grube swetry zostawiliśmy w domu, a zabraliśmy więcej lekkiej i nieprzemakalnej odzieży.

Jaki jest cel podróży? – wiedzieliśmy, że naszym celem jest intensywne zwiedzanie, dlatego osoby, które jadą wygrzewać tyłki na plażach Egiptu czy Tunezji nie muszą zabierać tyle bagażu co my.

Czy dany przedmiot jest dostępny na miejscu? – nie kupowaliśmy rzeczy, które mogliśmy dostać na miejscu, no chyba, że ceny są dużo wyższe niż polskie.

Naszym głównym wyznacznikiem przy pakowaniu było miejsce w samochodzie. Wszyscy we czwórkę musieliśmy jakoś się pomieścić z tobołami w bagażniku. Staraliśmy się brać jak najmniej i tylko najpotrzebniejsze przedmioty. Wzięliśmy pod uwagę, że możemy wrócić z większą ilością bagażu (trzeba przecież kupić pamiątki i lokalny alkohol). Staraliśmy się w miarę możliwości nie wydawać za dużo pieniędzy na kupno potrzebnych rzeczy – co mogliśmy, to pożyczaliśmy. Trzymaliśmy się zasady – jeżeli coś przyda się więcej niż na jedną podróż, to warto to kupić.

Listę podzieliłam na dwie części :

  1. Co zabraliśmy i przydało się to mieć – więc w każdą kolejną podróż warto to zabierać, aby nie zginąć.
  2. Co zabraliśmy, a się nam nie przydało – czyli na co szkoda miejsca i pieniędzy. Te przedmioty na naszym Eurotripie nie przysłużyły się nam, ale być może przy innej wycieczce rozważymy ponowne ich zabranie.

Co zabraliśmy i przydało się to mieć

Spanie

nieprzemakalny namiot (warto postawić na jakość) – wzięliśmy jeden duży i jeden mały namiot (Michał uparł się, aby mieć swój). Pomyśleliśmy, że lepiej będzie w przypadku moim, T. i Dextera wziąć jeden duży namiot, do którego wszyscy się pomieścimy. Tak więc zabraliśmy nasz namiot-kobyłę, który spokojnie pomieściłyby cztery osoby. Jak się okazało, zrobiliśmy błąd. Podczas naszej podróży niejednokrotnie późno wieczorem szukaliśmy noclegu i gdy już w końcu go znaleźliśmy, byliśmy już zbyt zmęczeni na stawianie namiotu-kobyły. Michał rozbijał swój mały namiocik w trzy minuty i w krytycznych sytuacjach – wszyscy chłopcy wciskali się do tego namiociku, a ja spałam w samochodzie. W następną podróż zainwestujemy w małe, nieskomplikowane w rozkładaniu namioty, nawet jeśli odbędzie się to kosztem miejsca.
materac dmuchany – po tym jak złapałam zapalenie pęcherza przez spanie na karimacie, zabieram zawsze materac dmuchany. Ponadto zajmuje mniej miejsca i przydaje się do pływania po jeziorze.
– cienki, ale ciepły koc,
śpiwór – lepiej wziąć grubszy. W dzień temperatury na Bałkanach dochodziły nawet do 30°C, natomiast nocą bywało bardzo zimno.  Jestem przekonana, że lepiej się spocić niż zmarznąć.

Przechowywanie

nieprzemakalne plecaki z ochraniaczami – warto zainwestować w plecak lub torbę dobrej firmy,
mała poręczna torebka, plecaczek lub „nerka” – u nas świetnie sprawdziły się „nerki”,
money belt, wewnętrzna kieszeń – trzymaliśmy w nich większe sumy pieniędzy,
zip bag – świetne do przechowywania płynnych i sypkich substancji,
plastikowy pojemnik – na kruche i drobne przedmioty,
worki na śmieci i do przetrzymywania brudnej bielizny.

Odzież i obuwie

szorty – u mnie para na tydzień. Szorty dłużej schną niż koszulki, dlatego wzięłam ich tyle, żebym nie musiała prać podczas całego Eurotripu.
czapka z daszkiem lub kapelusz,
ciepłe ciuchy – zamiast swetra warto zainwestować w nieprzemakalny softshell lub cienki polar. Swetry zajmują sporo miejsca, zdecydowanie lepiej zastąpić go ciepłym polarkiem. Ja miałam softshell, który służył mi za sweter i kurtkę.
strój kąpielowy,
bielizna – majtki i skarpetki nie zajmują dużo miejsca, więc zabrałam tego sporo, żeby nie prać co chwilę,
chusta – przydaje się do nakrycia głowy w upalne dni, a także do zatkania nosa w ochronie przed kurzem i piaskiem. Dodatkowo wykorzystałam chustę do obwiązania sobie prawego kolana, prowizorycznie, gdybym przewróciła się na rozbite szkło podczas zwiedzania opuszczonych hoteli w Kupari.
długie spodnie, najlepiej lżejsze bojówki ( mają sporo kieszeni). Odradzam zabierania jeansów – zajmują dużo miejsca i długo schną.
klapki pod prysznic, żeby nie złapać grzyba,
– wygodne sandały, najlepiej jezuski,
– solidne adidasy – w wyborze butów trzeba postawić na ich jakość. Często na blogach spotykałam się z opiniami, że dobrze zabrać trampki, z czym się niestety zgodzić się nie mogę. Adidasy sprawdzają się i w porę suchą i deszczową, na dodatek są świetne w trekkingu. Dlatego zamiast trzech par butów – jedne solidne adidasy.
buty do kąpieli – „must have” dla wybierających się nad Adriatyk. Kupiłam je w obawie przed jeżowcami, które można spotkać w tamtych rejonach, okazały się jednak przydatne w innym, bardziej oczywistym celu. Naturalne wybrzeże morza Adriatyckiego pokrywają ostre i śliskie kamienie. Nieostrożny Polak, którego stopy przyzwyczajone są do aksamitnego bałtyckiego piasku, może sobie nieźle uszkodzić stopy.
płaszcz przeciwdeszczowy – żeby pogoda nie namieszała szyków w zwiedzaniu.

Elektronika

mapa i nawigtor, ale też wydruki trasy z Gogle Maps i książkowe mapy – wszystkie trzy warianty map przydały się. Nasz GPS okazał się niedokładny i gdyby nie nasze wydruki z map Google oraz mapy książkowe pewnie niejednokrotnie tracilibyśmy czas na szukanie naszego celu podróży.
smartfon – bo oprócz dzwonienia, masz w nim ebooki do czytania, odtwarzacz muzyki, aparat, kamerę, gps i internet,
transmiter – mamy w samochodzie wyłącznie odtwarzacz CD, więc w ten sposób uchroniliśmy się od słuchania 20 utworów na okrągło przez trzy tygodnie,
dodatkowe karty SD – będziecie zdziwieni, jak karta w waszym aparacie szybko się zapełni,
mały netbook – do przegrywania zdjęć i kryzysowej potrzeby posiedzenia w internecie. Dzięki niemu szybko dokonałam płatności, którą zapomniałam uregulować przed wyjazdem.
lodówka kempingowa – ratowała nas chłodnym piwkiem w upalne dni,
AUTOMATYCZNA pompka do materaca – nie wyobrażam sobie noc w noc dmuchać ustami materac lub pompować głośną pompką manualną,
zapasowe baterie – do pompki, do latarki do wszelkiej możliwej elektroniki, którą ze sobą zabierzesz,
ładowarka do aparatu, nawigacji, telefonu, odtwarzacza mp3,
– dobry aparat fotograficzny,
powerbank – ratunek dla naszych telefonów, gdy gniazda samochodu były zajęte,
– mały elektryczny czajniczek – jeśli lubicie wypić pobudzającą kawę rano i rozgrzewającą herbatę wieczorem,
przetwronica – bardzo przydatna rzecz, między innymi do podłączenia czajniczka,
dwójnik USB – dzięki temu pod jedno gniazdo mogliśmy podpiąć i naładować dwa telefony,

Pamiętajcie, aby nie obciążać zanadto akumulatora. Odłączcie z gniazd samochodu wszystkie urządzenia na noc. Nam pod koniec trasy padł akumulator i musieliśmy wymienić go w serwisie na Węgrzech. Na szczęście cenowo wyszliśmy na tym korzystniej, niż gdybyśmy mieli go montować w Polsce.

Jedzenie i picie

kubek i talerzyk najlepiej z plastiku, co się nie potłucze,
niezbędnik, czyli nóż, widelec i łyżka w jednym,
zgrzewka wody i mała butelka do przelewania – szkoda tracić pieniądze na kupno wody do picia, dlatego prędzej zaopatrzyliśmy się w zgrzewkę wody mineralnej, którą przelewaliśmy do małych, poręcznych butelek.
jedzenie instant – na kryzysowe sytuacje, czyli w przypadku, gdy nie ma gdzie kupić śniadania lub obiadu,
kawa, herbata, cukier – w drobnych ilościach popakowane w woreczki lub zip bagi,

Kosmetyczka:

szczoteczka do zębów,
mała turystyczna pasta do zębów,
szampon i żel do mycia w jednym,
kilka sztuk wacików do uszu,
kilka sztuk wacików do twarzy,
kilka sztuk podpasek i tamponów oraz wkładek higienicznych (kobiety),
małe lusterko,
pęseta,
antyprespirant,
maszynka do golenia,
3 gumki do włosów (kobiety, metale),
krem z filtrem UV,
grzebień,
perfumy w próbkach,
małe nożyczki,
chusteczki nawilżające – tego zabierzcie DUŻO – bywało, że zastępowały nam prysznic,
papier toaletowy – nigdy nie wiadomo, kiedy najdzie nas potrzeba,
ręcznik z mikrofibry lub wiskozy – po pierwsze – szybko schną, po drugie – zajmują mało miejsca.

Wszystkiego mieliśmy odliczone po parę sztuk, żeby nie zajmowało za dużo miejsca. Ja nie brałam ze sobą kosmetyków. Liczyłam, że w Albanii nie spotkam nikogo znajomego.

Apteczka:

węgiel drzewny, Stoperan lub Smecta – na żołądkowe rewolucje,
coś na gorączkę,
krople do nosa,
coś na ból głowy,
plastry,
coś na ból gardła,
coś na urazy,
gaza jałowa,
żel odkażający,
krople do oczu,
żel chłodzący,
środek na odstraszenie komarów,
spirytus do odkażenia rąk – gdy nie ma możliwości ich umycia,

Moja siatka z lekami była lepiej wyposażona niż niejedna apteka. Na szczęście przydała się jedna trzecia z wyżej wymienionych rzeczy.

Stuff do samochodu

olej silnikowy,
płyn do chłodnicy,
apteczka,
zapasowy klucz do auta – najlepiej żeby przechowywała go inna osoba niż kierowca,
klemy do akumulatora,
linka holownicza,
kamizelki odblaskowe – w niektórych krajach wymagane jest ich posiadanie,
mata na szybę przeciwsłoneczna,
gaśnica,
zapasowe żarówki,

Pozostałe

kasa i karta z bankomatu – dobrze mieć i gotówkę i móc zapłacić kartą. Karta przydała się w szczególności, gdy wypompowaliśmy się z waluty, a nie chcieliśmy szukać kantoru.
latarka – najlepsza czołowa, bo zwalnia ręce i można ją bez trudu powiesić w namiocie jako lampkę,
dokumenty: paszport, dowód osobisty, ubezpieczenie + warunki w j. angielskim,
ksera dokumentów zostawione w aucie – na wypadek, gdyby skradziono wam oryginały,
gumki recepturki,
proszek do prania odsypany do woreczka,
solidny nóż,
notes, długopis lub ołówek,
okulary przeciwsłoneczne,
pamiątki z Polski dla nowych znajomych z zagranicy – w naszym przypadku były to gumowe bransoletki z napisem Polska. Rozdawaliśmy je głównie, gdy ktoś okazał na pomoc w kłopotliwych sytuacjach np. podładowanie akumulatora, czy naprawa przegrzanego silnika.
narzędzia, imbusy, nasadówki, klucze,
karty,
piłka dmuchana,
miska na pranie,
linka na pranie,
klamerki,
gaz pieprzowy – trzeba sprawdzić, czy jego posiadanie jest w danym kraju legalne,
duct tape, czyli taśma naprawcza,
gwizdek – nie przydał się, ale uparcie wierzę, że gdybyśmy się zgubili, uratowałby nam życie,
igła i nitka,
zapalniczka,
kompas,
saperka,
wizytówki – tak, tak, warto się promować nawet za granicą. Jeżeli masz swojego bloga, stronę internetową, prowadzisz swój biznes lub po prostu chcesz się podzielić z nowo poznanym kolegą z zagranicy swoim adresem – zamiast szukać długopisu i kawałku papieru zrób sobie wizytówki i noś je zawsze w portfelu.

Co nam się nie przydało:

buty trekkingowe – w naszym przypadku raz użyte a zajmowały sporo miejsca. Jeżeli celem waszej podróży nie jest trekking, to rozważcie, czy faktycznie warto pakować te buty.
statyw – używany sporadycznie, nikomu nie chciało się go taszczyć,
poduszka – zabrał ze sobą Dexter i całą drogę mu ją wypominaliśmy, bo zajmowała połowę bagażnika.
książka/e-reader – uwierzcie mi, nie będzie czasu na czytanie.
prysznic kempingowy – udało się nam bez przeszkód znaleźć dostęp do łazienki.
garnek, patelnia, a także turystyczny palnik gazowy – szkoda nam było czasu na gotowanie. Chcieliśmy też spróbować lokalnych potraw (w przypadku T. to raczej lokalnej pizzy), więc wcale nie gotowaliśmy.

Ufff, to chyba już wszystko. Mam nadzieję, że lista będzie komuś pomocna. A co Wy zabralibyście na trzytygodniową wyprawę?


Żródło grafiki:

http://www.ligurianotizie.it/wp-content/uploads/2014/04/voglio-tornare-a-casa-5BIG.jpg 03.06.2015, poddana obróbce graficznej

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pozostań też z nami w kontakcie:
– Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami z naszych podróży
– Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe rękodzieła, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy

Reklama




Jestem na Instagramie!

 Kochani, niech ten piękny, świąteczny czas wypełni wam radość i zaduma nad tajemnicą i sensem Zmartwychwstania. Przeżycie te Święta świadomie! Alleluja! _______________________________ Zgadzam się z @bocianie.gniazdo, że lepiej podarować dziecku dobrą książkę na Zajączka niż słodycze. Jeżeli szukacie inspiracji na książkowy prezent, to na następnych zdjęciach macie faworytów Miszy a potem moich, wyłonionych spośród białogrzbietowej wieży. ________________________________ #koloroweczytanie #wesołychświat #WesolychSwiat #wesołegoalleluja#czytamdziecku #czytambolubie #ksiażkidladzieci #ksiazkidladzieci #ksiazeczkidladzieci #książeczkidladzieci #książkidladzieci #literaturadziecięca #instabook #czytamdziecku #kochanieprzezczytanie
 Całkiem niedawno moja koleżanka udostępniła na swojej ścianie na Facebooku demotywatora ze zdjęciem pięknego, kwiecistego ogrodu z dopiskiem "Wiosna. Jakby ktoś nie wiedział jak wygląda". Skomentowałam jej zdjęciem błotnistej drogi i roztopów i napisałam, że właśnie tak wygląda wiosna, a na demotywatorze ma zdjęcie z holenderskiego Keukenhof - ogrodu tulipanów. Keukenhof stawia dość wysoko poprzeczkę polskiej wiośnie. Nie możemy przecież oczekiwać, że od razu zrobi się u nas równie pachnaco i kolorowo  Jednak jeśli tak bardzo wam tęskno do dobrodziejstw, które niesie ze sobą wiosna, rozważnie Keukenhof jako opcję na majówkową podróż!  O naszych wrażeniach z tego miejsca przeczytacie na blogu ➡️Link w BIO ⬅️ ___________________________________ #keukenhof #Holandia #holland #majowka #długiweekend #eurotrip #majówka #podrozezdzieckiem #podróżezdzieckiem #podróżemałeiduże #instatravel #noszerazykilka #zawadiaka
 Nasz niewielki, czerwony stosik utworzony w ramach akcji #koloroweczytanie. ❤️ W jego środku znajduje się jedna książka, której grzbiet nie jest podpisany. Łączy mnie z tą książką wielki sentyment, bo jej fabuła odciągnęła moją uwagę od pooperacyjnego bólu. Jest to historia małego rzeźbiarza, którego gorliwa pasja zaprowadziła na dwór króla. Kunszt swój szlifował pod okiem mistrza, ale podczas pracy zgubił podarunek  jaki otrzymał od . Kto zgadnie, o jakiej książce mowa? ___________________________ #czytamdziecku #czytambolubie #ksiażkidladzieci #ksiazkidladzieci #ksiazeczkidladzieci #książeczkidladzieci #książkidladzieci #literaturadziecięca #instabook #czytamdziecku #kochanieprzezczytanie
 W naszym domu "Pottera" się nie pali, a wykorzystuje do podbicia wysokości zielonej wieży  Kot Miauczysław prezentuje z dumą, że taaaaka duża, ale bilans jasno pokazuje, że żółtych książek mamy więcej. #przedmoimdomem recytuję z pamięci, bo to ukochane syna. A mamy serducho pozostało w #Bullerbyn. Na blogu od niedawna gości wpis o tym, czym sugeruję się, kupując książki dla dziecka. Te kilka wytycznych chroni mój portfel przed doszczętnym wypompowaniem się na zbędne książki. ➡️Link w BIO ⬅️ _______ #koloroweczytanie #ksiażkidladzieci #książeczkidladzieci #czytamdziecku #czytambolubie #ksiazkidladzieci #książkidladzieci
 Na blogu zawitał nowy post książkowy! Tym razem opisuję, czym sugeruję się, kupując książki dla dziecka. U mnie każde miejsce na półce jest na wagę złota, dlatego zawsze przed nabyciem nowej literatury, biorę pod uwagę pewne kryteria. Jakie? Dowiecie się z najnowszego wpisu ➡️Link w BIO ⬅️ Przy okazji przyłączam się do pomysłowej akcji #koloroweczytanie, o której dowiedziałam się dzięki @jaborkowa Akcję promującą czytanie zapoczątkowała @bajkochlonka - każdego tygodnia budujemy jednokolorową wieżę z książek dla dzieci. Dołączam spóźniona, więc w tym tygodniu jeszcze u mnie żółto W żółtych kolorach przodują u nas te z wydawnictw @dwiesiostry i @zakamarki Od razu widać, że wyświechtane #mamokonaliczby to faworyt Miszy, natomiast moje ukochane żółte pozycje to "Serce" Edmunda de Amicis, które dostałam na 8 urodziny i pewna książka, o tym, jak Śmierć gąskę odwiedziła ________________________________ #noszerazykilka #ksiażkidladzieci #ksiazkidladzieci #literaturadziecięca #czytambolubie #czytamdziecku
 Młodszy ma zaledwie 3 miesiące a już koresponduje z prezydentem  Dziękujemy @andrzejduda i @agata_kornhauserduda za wyjątkowy prezent! Sądzę, że za jakieś 30 lat Młodszy będzie pod równie wielkim wrażeniem jak obecnie jego rodzice! #dziękujemy #wyjątkowyprezent #kalendarzniepodległości
  • Drygi

    Ja bym dodał jeszcze dodatkowe ubezpieczenie np Euro 26, które można wykupić również w opcji kiedy ma się więcej niż 26 lat. Oprócz tego pamiętać o zabraniu ze sobą karty EKUZ. Dobrze jest też mieć napisane w jakimś łatwoznajdowalnym miejscu swoją grupę krwi.
    Kiedy się jedzie do krajów, które nie słyną z kultury uczenia się języków obcych dobrze jest wziąć jakieś mini rozmówki w konkretnym języku, a przynajmniej zainstalować sobie aplikację na telefon ze słownikiem.
    Jak się ma auto na gaz można sobie kupić przejściówkę na końcówkę wlewu gazu (w Holandii jest inna końcówka niż w Polsce).

    • zawadiaka

      Dzięki za wskazówki. Wspomniałam tylko o ubezpieczeniu, ponieważ chcę rozwinąć ten temat w innym poście. Faktycznie, mieliśmy słowniki zainstalowane w telefonie, ale, w przypadku podróży na Bałkany, okazały się zbędne, ponieważ na podstawowym poziomie języka angielskiego można porozumieć się z każdym do 50 roku życia. Płynny angielski nawet nam przeszkadzał, bo byliśmy niezrozumiali dla słabszych w tym języku. Czasem warto zapytać tylko „Toilet?” i unieść bezradnie ramiona, by pokazano Ci kędy trzeba siusiu.

  • Świetna ta lista, zapisuję link na przyszłość i podsyłam znajomym, ktorzy za kilka tygodni wybierają się autelm na podobny eurotrip☺

    • zawadiaka

      Bardzo dziękować :*

  • Na 3 tygodnie to chyba tira 😛 Podziwiamy za odwagę, my tak koło tygodnia byśmy miały dosyć. Lista jak najbardziej przydatna. Jak na dłuższy wyjazd to wiadomo, lepiej wziąć, niż szukać w polu.

    • zawadiaka

      Lista przydatna jest w momencie, gdy posiada się komfort podróży samochodem. Wiadomo, że w przypadku lotu samolotem czy podróży autostopem sporą część z wymienionych rzeczy trzeba odrzucić. Spis jest zawsze dla nas „ściągą” – nawet, gdy jedziemy w krótsze trasy, zerkamy, czy coś z tej listy warto zabrać. Może komuś się również przyda 🙂