Przegląd #czerwiec, #lipiec, #sierpień

Lato przemknęło niezauważalnie. Coś tam się zawiośniło i raptem pojawiła się jesień. Żadnych tropikalnych upałów pomiędzy! Czegoś takiego się nie robi! Dlatego zdziwiłam się, gdy zobaczyłam, ile uzbierało mi się materiału na Przegląd z tego czasu – z „lata”, które praktycznie nie istniało, natomiast, jak się poniżej przekonacie, przyniosło mi sporo dobrego!

Z mojej strony pojawiły się w tym czasie trzy wpisy. Dwa z nich, to tradycyjnie Eurotrip. Zabrałam was w wirtulaną podróż po Rumunii, gdzie zwiedziliśmy siedzibę Draculi w miejscowości Bran oraz podziemny park rozrywki ulokowany w jednej z najstarszych kopalni soli w Europie. Kto jeszcze nie czytał postów, niech nadrabia zaległości! Przekonacie się, jak ciekawym miejscem jest ta niedoceniania przez turystów Rumunia.

Dodatkowo pojawił się pierwszy wpis w obiecanej tak dawno kategorii „Darmoszki do pobrania”. Jak widzicie, kiepsko mi idzie realizowanie noworocznych postanowień, ale się staram i oto jest! A że obiecywałam tę kategorię 2 lata temu, to i tak nikt z Was nie pamięta 😉 W „Darmoszkach” możecie pobrać „Talony na święty spokój”, które przygotowałam dla T. z okazji Dnia Ojca. Z chęcią bym sobie sama wydrukowała i wręczyła je synkowi, ale wydaje mi się, że mój ośmiomiesięczniak i tak nie ogarnie zasad gry :/

A teraz lecimy z najlepszymi z najlepszych z tych trzech miesięcy.

NAJLEPSZY PRZEPIS:

Mam nadzieję, że moja koleżanka nie obrazi się, że podzielę się przepisem na tartę, która uwiodła nasze podniebienia na ostatnim pikniku. W sumie kumpela nie czyta mojego bloga, więc pewnie i tak się nie dowie, że zdradzam wam recepturę. Przepis na tartę z jagodami (możecie poeksperymentować z owocami sezonowymi) leci do was. Dobrem trzeba się dzielić, a ta tarta jest tak dobra jak suchary Karola Strasburgera. Trzymajcie!

WYDARZENIA:

Treningi „Be more human” organizowane przez Karolinę Gruszecką. Po raz pierwszy uczestniczyłam w treningu w zeszłym roku – było tak fajnie, że i tego lata postanowiłam kontynuować tradycję. Ćwiczenia z Gruszecką to wysiłek połączony z frajdą. Mimo wesołej, niemalże rodzinnej atmosfery na treningach nie jest lekko. Mi zakwasy pojawiły się tego samego dnia, a wydaje mi się, że z moją kondycją nie było tak kiepsko. Przypuszczam, że i w przyszłym roku Gruszecka podejmie się wyzwania zorganizowania imprezy, więc jeżeli lubicie wysiłek na świeżym powietrzu połączony z zabawą, wypatrujcie treningów na fejsbukowym fanpage’u Karoliny Gruszeckej.

Dirty Thirty Party – moje urodziny na długo zapadną mi w pamięć dzięki wspaniałym ludziom, którzy pomogli mi przeżyć poważną zmianę w mojej metryczce bez żalu i przygnębienia. Moim życzeniem urodzinowym jest, abyśmy jak najdłużej i jak najczęściej imprezowali w takim składzie. Zawsze z jebnięciem, nigdy z przyśnięciem!

 NAJPIĘKNIEJSZY PREZENT:

Project lifeZ okazji 30-stych urodzin otrzymałam wiele cudownych prezentów, ale ten jeden sprawił, że na mojej twarzy na przemian pojawiał się uśmiech i łzy wzruszenia. Jak ująć, czym jest project life? Najprościej powiedzieć, że jest to przegląd najważniejszych chwil życia ujęty w formie albumu, w którym pojawiły się zdjęcia (o istnieniu części z nich nie miałam pojęcia!), rysunki, wycinki, cytaty itp. Wszystko to opatrzone przepiękną grafiką. Autorzy prezentu włożyli w wykonanie projektu sporo czasu i zaangażowania, a takie prezenty doceniam najbardziej!

Project life to bardzo fajna opcja na prezent dla kogoś bliskiego, kogo znamy od lat. Na rynku dostępnych jest tyle materiałów (specjalne albumy, folie do jego uzupełniania, karty z cytatami itp.), że można wykonać go nie posiadając zdolności artystycznych. A taki prezent doceni każdy 🙂

Przegląd project life

CIEKAWE ARTYKUŁY

  • Ja wiem, że komunie to temat już odległy, ale te haule komunijne tak mnie przeraziły, że temat postanowiłam wykopać. Ku przestrodze rodziców – rodzonych i chrzestnych.
  • „No jak ty to zrobiłaś, że T. tak chętnie opiekuje się waszym małym? Mój facet to umywa się od opieki nad dzieckiem jak tylko może”. Często słyszę od koleżanek, że mam faceta ze złota. Ja to wiem i doceniam i kocham też za to bezgranicznie, ale czy coś zrobiłam w tym kierunku, aby T. chciał zajmować się Miszą? Raczej niewiele. Tylko pozwoliłam mu być tatą. Takim po swojemu. Niech przewija po swojemu, niech trzyma po swojemu, niech zakłada tę czapeczkę po swojemu. To nic, że czasem krzywo. Ja przecież też się tego uczyłam. Mamuśki, pozwólcie waszym mężom stać się ojcami!
  • Ile książek miał Ernest Hemingway? A wicie, że Michael Jackson uwielbiał czytać? Poczytajcie o tym tutaj.
  • Zastanawialiście się kiedyś, jaką drogę musiała przejść Barbie, aby stać się najpopularniejszą lalką na świecie? Poznajcie historię lalki, której nikt nie chciał.
  • Teraz, gdy przygoda z moją serią o rodzinie Muminków dobiega powoli końca, zaczynam zagłębiać biografię ich autorki. Wszak „Muminki” to tylko z pozoru książki dla dzieci. O czym tak na prawdę pisała Mama Muminków?
  • Polski fotograf Marcin Nagraba stworzył serię fotografii przedstawiających wyobrażenie słowiańskich bóstw. Zdjęcia emanują mistycyzmem, melancholią i grozą. Zobaczcie, jak mu to wyszło! Jako ciekawostkę dodam, że modelką wielu z nich jest matka autora.
  • Oto kilka przykładów, gdzie nadano haftowi nowy, wysokoartystyczny wymiar.
  • Krótki tekst dla tych, którym brakuje w życiu motywacji.  Joanna Pachla, autora bloga „Wyrwane z kontekstu” na przykładzie własnej biografii bez ogródek mówi, że jedynym, sposobem, aby odczuć satysfakcję z życia, jest chwycić los za gardło i ściskać, aż zacznie pluć szczęściem.
  • Zostańmy jeszcze przy blogu „Wyrwane z kontekstu”, bo pojawiło się tam najbardziej wiarygodne lovestory, jakie znam. Historia o miłości dwojga ludzi, którym los spłatał niezłego figla, bo połączył ich serca zbyt późno.

ŚWIETNA GRA PLANSZOWA:

Jakiś czas temu przetestowaliśmy ze znajomymi „Wsiąść do pociągu”. Gra skradła moje serce i z czystym sumieniem oznajmiam, że jej popularność jest w pełni uzasadniona. Trochę kombinowania, ciut losowości i krztyna negatywnej interakcji. Dla mnie ideał. Szkoda, że cena taka wysoka. Może Gwiazdor przyniesie…

CIEKAWE Z YOUTUBA

Ciekawy przykład tego, jak będą wyglądać teledyski przyszłości.

FILM GODNY POLECENIA:

„Ratując pana Banksa”

Lubię ekscentrycznych autorów. Takich, co piszą książki dla dzieci, w ogóle dzieci nie lubiąc. Osobowością Pameli Lyndon Travers zaintrygował mnie artykuł z bloga „Lektura Obowiązkowa”, na tyle, że postanowiłam zagłębić się w film bazujący na jej biografii.

Czy wiecie, że Walt Disney 20 lat ubiegał się o prawa autorskie do zekranizowania „Mary Poppins”? Chodził i nagabywał biedną P. L. Travers, która może i powierzyłaby swoje dzieło w ręce Walta z chęcią, gdyby nie jej awersja do animacji, Myszki Miki i w ogóle wszystkiego, co amerykańskie. Travers miała dość szczególny stosunek do swoich książek, głównie dlatego, że za losami bohaterów „Mary Poppins” ukrywała się jej własna historia. Dlatego, gdy zgoda na ekranizację została jednak udzielona, ustalono kilka restrykcyjnych wyznaczników, które były głównie kaprysami autorki, a które Disney i tak sukcesywnie naginał lub łamał. I na bazie takich małych konfiliktów powstała „Mary Poppins”, jaką znamy dziś.

Film o drodze przerzucania „MP” na ekran powstał  cztery lata temu i również realizacją zajmowała się wytwórnia Disney. P. L. Travers zmarła wiele, wiele lat wcześniej, więc nie było przeszkody, żeby jeszcze troszkę ponaciągać niektóre fakty. W filmie P. L. Travers była zachwycona finalną wersją „MP” i na premierze nie ukrywała łez wzruszenia. W rzeczywistości filmowa „MP” w ogóle nie przypadła autorce do gustu i czuła się bardzo oszukana przez Walta Disney’a. Teraz pewnie przewraca się w grobie, że jeszcze po jej śmierci Disney dał jej pstryczka w nos.

Nigdy nie byłam fanką tej książki, jednak zachęcam do obejrzenia „Ratując Pana Banksa”. Film bardzo mnie rozbawił i wzruszył. Po jego obejrzeniu z ciekawości sprawdzaliśmy wraz z T., czy zgodnie z widzimisię autorki „MP” faktycznie nie ma w nim nigdzie czerwonego koloru 😀 Ach ten Walt Disney! Czarujący wiarołomca! 🙂

 

Przetestowaliście jakąś z przeglądowych plecajek? Dajcie znać w komentarzach, jak wasze odczucia!

 

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pozostań też z nami w kontakcie:
– Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami z naszych podróży
– Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe rękodzieła, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy

Reklama




Jestem na Instagramie!

 "Mogłabym tu mieszkać!" Te. już przewraca oczami na te moje wyznania, które padają za każdym razem, gdy widzę jakieś piękne miejsce. A oboje wiemy, że trudno byłoby mi opuścić na stałe Polskę, w której się urodziłam, mam rodzinę i znajomych. Bardzo się cieszę, gdy podczas podróży mam okazję porozmawiać z lokalnymi mieszkańcami, a już w ogóle z Polakami na emigracji, którzy porównują zastałe realia z tymi w Polsce. Na Bornholmie miałam przyjemność poznać Polkę mieszkająca 6 lat w Danii. Wymeczyłam ją pytaniami o to, jak się żyje w tym "raju". Zaskoczyła mnie melancholia w jej głosie i wyznanie, że próbowała wrócić z dziećmi do kraju, ale tęsknota za mężem, który pozostał w Danii ze względu na pracę, zmusiła ja do powrotu.  Po takich relacjach bardziej doceniam swoją rolę gościa w odwiedzanych krajach, a teraz trzy razy się zastanowię nim klepnę "chciałabym tu zostać". Bo co, jeżeli się spełni? (Zapłaczę się za Bydzią ) #etam #bydgoszczlepszanizbornholm #bornholm #hasle #dania #denmark #bornholmonbike #travelonbike
 Na kilka dni przed wyruszeniem w naszą podróż na Bornholm z zapartym tchem śledziłam prognozę pogody. W tym przypadku najistotniejsza była kwestia, którą zazwyczaj ignoruję sprawdzając stan pogody na najbliższe dni. To siła wiatru. ️ W dniu wypłynięcia na lądzie miało wiać ok 35 km/h. Wiecie, co to oznacza na pełnym morzu?  Pewnie nie zdajecie sobie sprawy, że taka Zawadiaka, która przejechała dziesiątki tysięcy kilometrów samochodem, może cierpieć na chorobę lokomocyjną. A jednak ☺️ W dzieciństwie nikt mi nie wróżył kariery podróżniczej. Na sam zapach benzyny robiło mi się niedobrze a na lekcji wf-u byłam zwolniona z wykonywania ćwiczeń, w których wymagane było kręcenie głową.  Podróżowanie z Te. podleczyło mnie z tej przypadłości, jednak przeczuwałam, że na bujającym się statku może nie być lekko. Czy rzeczywiście bujało? Katamaranem miotało jak szatan, a dla mnie, tuż obok porodu, były to najdłuższe godziny życia. Dałam z siebie wszystko. Dosłownie Jednak niektóre kobiety po porodzie decydują się na drugie dziecko, a ja, wiedząc, co może mnie spotkać na morzu, zdecydowałabym się płynąć jeszcze raz. Bo Bornholm zasługuje na ponowne odwiedziny. Spowiadam się z tej mojej kiepskiej przypadłości, żeby uzmysłowić wam, że da się i warto czasem zacisnąć zęby, gdy problemu nie da się przeskoczyć. Nie szukajcie wymówek, bo wiele wspaniałości może was w życiu ominąć! P.S. Już wiadomo, że wilk w moim logo nie jest wilkiem morskim  #bornholm #sandvig #bornholmonbike #noszerazykilka #zawadiaka #dania #denmark #travelonbike
 Jeszcze trochę bornholmskiego SPAMu #bornholmonbike #bornholm #denmark #dania #noszerazykilka #zawadiaka
 Mam taki niepozorny zeszyt, w którym zapisuję cele do osiągnięcia. Właśnie "cele" , nie "marzenia", bo to właśnie do celu się dąży i osiąga. Listę aktualizuję co roku, bo na niektórych punktach przestaje mi po pewnym czasie zależeć. Pozycją skrupulatnie przepisywną była "wycieczka rowerowa po Bornholmie". Ten punkt będę mogła już wykreślić z zeszutu  Co istotne, odkrywam Bornholm w towarzystwie bliskich mi ludzi i to potęguje satysfakcję z osiągniętego celu! A jak u was z osiąganiem wyznaczonych sobie celów? Spełnienie których dało wam najwięcej satysfakcji? #bornholm #ronne #bornholmonbike #noszerazykilka #zawadiaka #denmark
 Ostatnie weekendy zapełniły nam rowerowe treningi. Hartujemy cierpliwość i wytrzymałość Miszki, bo czeka nas niebawem spora trasa do pokonania  Zaczęliśmy od 20, potem 30 km, a wczoraj pokonaliśmy aż 40 km, jadąc do miejscowości Samociążek! Misza na szóstkę! Jesteśmy pewni, że mały poradzi sobie w zbliżającej się podróży.  Natomiast zobaczymy, jak rodzice poradzą sobie organizacyjnie, bo jak zwykle wszystko na ostatnią chwilę...  #rower #dzieckonarowerze #travelonbike #poland #bike #biketravel
 Rozbicie piniaty jest często punktem kulminacyjnym dziecięcej imprezy. Dlaczego warto zrobić piniatę samodzielnie? Bo jest to łatwe, tanie i nie wymaga wybitnych zdolności artystycznych – jedynie wytrwałości i fantazji. W dodatku, jeżeli zaangażujecie w pracę dzieci, zyskacie kilkadziesiąt minut świętego spokoju. Sami widzicie, że się opłaca  Wskazówki, jak zrobić piniatę o niestandardowym kształcie znajdziecie na blogu! ➡️Link w BIO⬅️ #piniata #piñata #pinata #birthdaypinata #birthday #urodzinydziecka #urodziny #diyproject #diy #handmade #zrobtosam #rekodzielo #rękodzieło #angrybirds #noszerazykilka #zawadiaka #angrybird #angrybirds #angrybirdspinata
  • Bardzo dziękujemy za polecenie naszego artykułu o tatusiach 😉 a właściwie o ich partnerkach 🙂

    • Nie ma za co 😉 Mam nadzieję, że niektórym mamom da do myślenia.