Przegląd #listopad, #grudzien, #styczen, #luty, #marzec

Pięć miesięcy zaowocowało jedynie dwoma wpisami na noszerazykilka.pl.

2

 

Nieco usprawiedliwiam się z mojego zaniedbania we wpisie Zawadiackie życzenia noworoczne. Przesłanie przytaczanego we wpisie felietonu Jacka Filka idealnie pokrywa się z moimi odczuciami odnośnie nieumiejętnego gospodarowania czasem. Przychylając się do tej refleksji, ostatnio mniej gościłam w cyfrowym świecie, a nieco więcej poświęcałam swojego czasu na pielęgnowanie więzi rodzinnych i koleżeńskich. Postanowiłam też odnowić dawne relacje z wartościowymi osobami, z którymi powoli zaczęłam tracić kontakt, bo chcę, żeby Ci ludzie byli obecni i dalej tworzyli moją rzeczywistość.

Ostatnie wspomnienia z wyprawy po Bałkanach zakończyły się na greckich Meteorach – malowniczych klasztorach zawieszonych na szczytach monumentalnych skał. To ostatni z tak upalnych dni Eurotripu – dalej będziemy podróżować na północny-zachód, więc będzie już nieco chłodniej, lecz wciąż bajecznie pięknie.

Najlepsze, co pojawiło w dogorywającym 2016 i na starcie 2017:

OSOBLIWA POSTAĆ:

Misza, syn Zawadiaki – fatalnie byłoby nie zacząć ratingu od osoby, która zrobiła największy przewrót w naszym życiu, bo, moi drodzy… tuturututu! (fanfary) Zawadiaka niedawno została MAMUSIĄ! Tak więc dorobiliśmy się z T. (bo chyba nie wątpiliście, kto jest ojcem) kolejnego kompana podróży i przygody opisywane na noszerazykilka.pl zyskają niedługo nowego bohatera.

Oboje, ja i T., byliśmy osobami, które nigdy przedtem nie tknęły żadnego dziecka nawet kijem przez szmatkę (a zaznaczam, że mam sporą gromadę siostrzeńców i dumnie mogę rzec, że udało mi się uniknąć podcierania tyłka jakiemukolwiek). Wszyscy wróżyli nam rodzicielską katastrofę, depresje poporodowe, ucieczkę i ubieganie się o azyl w jak najbardziej oddalonym zakątku kuli ziemskiej. I mimo że ogarnięcie, co to są body (T. wciąż wymawia z angielskiego [badi]), pajacyki, śpioszki, kaftaniki i jak zapina się napy na tejże odzieży zajęło nam nieco czasu, to zarówno dziecko jak i psychika jego karmicieli mają się całkiem dobrze. Okazuje się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują i wiele, oj to wiele, zależy od naszego nastawienia na niektóre kwestie.

NAJLEPSZE PRZEPISY:

Uwielbiam testować wszelkiego rodzaju kulinarne dziwactwa typu ciasto bez mąki, chleb z ziemniaków, cukierki bez cukru itp. Tak więc, gdy na blogu Radomskiej pojawił się przepis na ciasto czekoladowe z bananów i czerwonej fasoli, od razu pobiegłam do sklepu po składniki. Na 15 minut przed powrotem T. z pracy o mało nie wylałam całej miski ciasta na podłogę – z takim jakim pośpiechem i zaangażowaniem blendowałam tę fasolę na papkę, aby T. nie poznał, co stanowiło podstawę tego ciasta. Tak okrutnie nie cierpi tej czerwonej fasoli, że zapewne skończyłoby się rozwodem i procesem za próbę otrucia, gdyby prędzej dowiedział, co zalega w wypieku. Przyznałam się do zbrodni dopiero, gdy zjadł 2 kawałki. Jak widzicie, ciasto musiało być bardzo dobre, bo fasola w nim zawarta uszła mi na sucho.

 Fasolowe ciasto bezglutenowe. Nie miejcie wątpliwości czy dobre.

Blok czekoladowy – pamiętacie jeszcze ten smakołyk z lat 80-90-tych? Natchniona imprezą w klimacie z PRL postanowiłam odtworzyć ten dziwny specyfik, który powstał z tęsknoty za prawdziwą czekoladą – produktem w tamtym okresie deficytowym. Deser przyszło mi potem niejednokrotnie odtwarzać z różnymi dodatkami (wafle, herbatniki, rurki z kremem), bo T., mimo że nie miał dotychczas z blokiem do czynienia, to bardzo się w nim rozsmakował. Przepis tutaj.

CIEKAWE WYDARZENIE:

Baby shower – ta impreza przywędrowała do nas z USA i powoli zyskuje na popularności. Przyjaciółki przyszłej mamy organizują dla niej przyjęcie na cześć jej nienarodzonego jeszcze maluszka. Baby shower, znane też jako „brzuszkowe”, zazwyczaj wyprawia się w ostatnich miesiącach ciąży. Tradycja jest jeszcze u nas mało znana, dlatego postanowiłam wziąć sprawy we własne ręce i zorganizować tego typu zabawę u siebie, ale na nieco innych zasadach 😉 Wyszło tak fajnie, że postanowiłam napisać o tym osobny post, także wypatrujcie niedługo przepisu na zabawę z brzuszkiem 😉

CIEKAWE ARTYKUŁY:

CIEKAWY FILM:

„Legendy Polskie” wyreżyserowane przez Allegro – seria filmików odnoszących się do korzeni słowiańskiej mitologii i legend przeniesionych na współczesny grunt. Wyszło genialnie, interesująco i z humorem. Kadry dopieszczono efektami rodem z Matrixa (w ich tworzeniu palce maczał Tomasz Bagiński) i chyba po raz pierwszy w historii polskiej kinematografii możemy śmiało powiedzieć, że nie mamy się czego wstydzić, jeżeli chodzi o wizualne bajery. Mnie jednak cieszy wykorzystanie motywów zaczerpniętych z naszej polskiej kultury. Już nie oklepane wampiry i wilkołaki mieszają w losach śmiertelników, a bazyliszek i Baba Jaga i Perun. Szatan Boruta udowadnia, że nie taki diabeł straszny, jak go malują i może dać się wykiwać chociażby Twardoskiemu. Allegro odwaliło kawał dobrej roboty, co z całą pewnością docenili internauci. Niewątpliwie najlepszym krokiem byłoby zrobienie wersji pełnometrażowej, na co w duchu liczę.

Filmy do obejrzenia tutaj.

ŚWIETNY UTWÓR:

„Jaskółka uwięziona” w wykonaniu Georginy Tarasiuk. Po obejrzeniu „Jagi” z serii „Legend Polskich” przeczesywałam strony Googla w poszkukiwaniu coveru „Jaskółki uwięzionej” będącego tłem w bitwie czarownicy z agentami sił zbrojnych Żelaznej Góry. Tutaj ekipa Allegro nie zawiodła i udostępniła większość utworów z Legend do pobrania za darmo. Znalazła się także „Jaskółka” w wersji orygianej i filmowej do wyboru. Obie wersje do przesłuchania tutaj.

NAJLEPSZE CYTATY:

Kiedy bóg rozmawia serdecznie z rzeźnikiem, dla tego ostatniego prędzej oznacza to nadciągającą egzekucję niż zaproszenie do grona apostołów. Któż inny mógłby to rozumieć lepiej, jak nie rzeźnik, który sam bawi się w boga z bydłem. – Future D.Glukhovsky

Boję się ciszy. Wtedy się własne serce słyszy – Fraszki Jan Sztaudynger

DOBRE, BO ZA DARMO:

  • do pobrania za free audiobook “Solaris” S. Lema czytany przez Pana Kleksa (czyli P. Fronczewskiego)
  • Wtyczka do przeglądarki Chrome – Earth View from Google Earth – przepiękne zdjęcia satelitarne wyświetlające się przy uruchomieniu nowej, czystej karty. Wtyczka ta ma jeden minus – czasem widoki są tak piękne, że zapomina się, jaką informację chciało się wyszukać w nowym tabie  🙂

 

 

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pozostań też z nami w kontakcie:
– Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami z naszych podróży
– Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe rękodzieła, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy

Reklama




Jestem na Instagramie!

 Patrząc, jakim powodzeniem cieszyły się 'Talony na święty spokój' na Dzień Ojca, postanowiłam i w walentynki porozpieszczać trochę panów (a paniom ułatwić szukanie pomysłowego i niedrogiego prezentu z okazji dnia zakochanych). 'Kupony na walentynki' to fajna zabawa, szczególnie dla związku z dłuższym stażem, w którym romantyczna kąpiel przy świecach czy śniadanie do łóżka może już nie być taką oczywistością. Link do kuponów w BIO. Pobierajcie śmiało, bo za darmo! #walentynki #prezentnawalentynki #dzieńzakochanych #diy #diywalentynki #diygift #handmade #print #valentinesday #freedownload
 W @muzeum1939 wiele eksponatów i sposób przedstawienia wydarzeń z wojny wywarło na mnie niesamowite wrażenie, jednak najbardziej poruszyła mnie część przeznaczona dla dzieci – wystawa „Podróż w czasie” Weszliśmy do zrekonstruowanego przedwojennego mieszkania warszawskiej rodziny. Z pozoru sielski widok: tu i ówdzie dziecięce zabawki, na stole leży serwis do kawy, kartka z elementarza. Tylko nagłówek gazety zdradzał panujące tu niapięcie. Za oknem toczy się spokojne jeszcze życie miasta (rolę widoku z okna pełni animacja z tablicy multimedialnej). Z głośników płynie pełna niepokoju opowieść małej dziewczynki, o tym jak wybuchła wojna i z tego powodu nie mogli pójść do szkoły. Przechodząc do pozostałych pomieszczeń widzimy to samo mieszkanie w różnych odsłonach: w momencie okupacji niemieckiej i w trakcie wyzwolenia. W tym ostatnim wariancie: okno zabarykadowane a mieszkanie doszczętnie zdewastowane. Przez wyrwę w ścianie widać zniszczone miasto. Dziewczynka opowiada, jak chorują i ilu jej przyjaciół zginęło podczas wojny. To kontrastujące przedstawienie różnych wariantów jednego mieszkania – przed, w trakcie i po zakończeniu konfliktu wraz z opowieścią dziecka w tle, nie bardzo rozumiejącego, o co w tej wojnie chodzi, bardzo oddziałuje na emocje odbiorcy. ️Więcej na temat Muzeum przeczytacie na blogu. Link w BIO #muzeum #drugawojnaświatowa #gdańsk #war #secondworldwar #gdansk #muzeumdrugiejwojnyświatowej #secondworldwar
 Być może pamiętacie, że w listopadzie ogłosiłam konkurs na miejsce w Polsce warte zwiedzenia jesienią. Wraz z Te. stwierdziliśmy, że to @muzeum1939 w Gdańsku jest najlepszym pomysłem na zagospodarowanie sobie jednego dnia jesiennego weekendu. Wizyta w Muzeum potwierdziła, że wybór ten był strzałem w dziesiątkę. Zapraszam na relacje z Muzeum II Wojny Światowej. Link tradycyjnie w BIO! #muzeum #drugawojnaświatowa #poland #war #muzeumdrugiejwojnyswiatowej
 Strugaccy piszą, że poniedziałek zaczyna się w sobotę, a u nas czwartek zaczyna się w niedzielę! Wczoraj zrobiliśmy test tłustoczwartkowych przysmaków: z mojej strony churros z ciasta parzonego od @drygasowa oponki z ciasta serowego od @wrobelek91 kwiaty z ciasta nie wiem jakiego, ale dobrego jak diabli. Trochę jestem zawiedziona, bo nic na dziś nie zostało  #Churros robiliśmy kiedyś z dziewczynami w ramach #sladkipiatek z niezawodnego przepisu ze strony @kwestiasmakucom Pałeczki churros są lekkie, puszyste i można je jeść kilogramami, co oczywiście może być zgubne dla naszej figury  Macie jakieś sprawdzone przepisy na #tłustyczwartek ? Może zdążę coś jeszcze przetestować  #tłustytydzień #poprostuniewchodzęnawagę #nadziejażepójdziewcycki
 Grūto parkas jest idealnym miejscem do spędzenia czasu z całą rodziną. Jest tak dobrze przemyślane, że każdy znajdzie tam coś dla siebie - nawet osoby, których nie fascynuje oglądanie radzieckich pomników. Do dyspozycji zwiedzających jest plac zabaw z atrakcjami rodem z lat 80, kawiarnia i mini zoo. Muzeum ulokowane jest w malowniczym parku, więc można również odpocząć na łonie natury przy śpiewie ptaków i... radzieckiej muzyce 'rozrywkowej' dobiegającej z megafonów budek wartowniczych. ️ Więcej o Grūto parkas przeczytacie na blogu. LINK W BIO! ️Znacie podoba miejsca? Dajcie znać! Wciąż poszukujemy inspiracji do wypraw w 2018 roku
 Od roku w naszym życiu jest najlepiej jak mogłoby być.